sobota, 30 sierpnia 2014

Ostrzenie nożyczek metodą na igłę i moje włosy po podcięciu.

Cześć!

  Ostatnio zrobiło się głośno ( a przynajmniej takie odnoszę wrażenie) o metodzie ostrzenia nożyczek na igłę. Od dawna miałam zamiar ją przetestować, czekałam tylko na zakończenie akcji wakacyjnego zapuszczania włosów (podsumowanie). Myślę, że sposób jest warty 'podania dalej', ponieważ jak pewnie wiecie, nożyczki, którymi chcemy obciąć kosmyki, powinny być używane tylko w tym celu, ale przede wszystkim ostre. Te dwa warunki muszą być spełnione, żeby mogły one odcinać włos, nie miażdżąc go przy tym.


czwartek, 28 sierpnia 2014

Podsumowanie wakacyjnego zapuszczania włosów.

Cześć!

  Do akcji wakacyjnego zapuszczania włosów, przyłączyłam się już co prawda, trochę po jej rozpoczęciu, bo dokładnie 13 lipca, ale za to (przynajmniej terminem) doprowadziłam do końca. Podsumowanie i rezultaty pokazuję dziś, ponieważ jutro czeka mnie przedwrześniowe podcięcie. Plan, którego zamierzałam się trzymać i sierpniowe zmiany w nim znajdziecie tutaj - klik, klik.

  Jak trzymałam się poszczególnych punktów planu:

  1. Mydełko Sesa - była to dla mnie nowość i niestety, użyłam tylko dwa razy, ponieważ obciążało włosy przy nasadzie i drugiego dnia wyglądały już nieświeżo, a przynajmniej myślałam, że to jego wina, ponieważ na tę chwilę nie jestem tego pewna i możliwą przyczynę widzę też gdzie indziej. Zrobię na pewno kolejne podejście, ale wtedy się zraziłam i już po nie nie sięgnęłam.
  2. Łyżka imbiru dodana do niebieskiej odżywki Isana - przez pierwsze dwa tygodnie używałam tego sposobu zgodnie z planem - co mycie, ale okazało się, że to za wiele dla mojego skalpu. Zmieniłam czas na raz w tygodniu, jednak zapach imbiru i trudność aplikacji przy naolejowanej długości zwyciężyły, więc skorzystałam z tej metody jeszcze tylko raz.
  3. Peeling skóry głowy - o, wreszcie mogę napisać, że obyło się bez żadnych zawirowań. Wykonywałam go sumiennie co tydzień.

  4. Woda brzozowa Isana - zaaplikowałam kilka razy, ale konsystencja, przez którą spływała mi ona po szyi i czole, sprawiła, że się poddałam.
  5. Suplement Vitalsss Skrzyp Optima Forte - brałam dzień w dzień, bez wyjątku, od otwarcia do skończenia opakowania.
  6. Płukanka kawowa - nie udało mi się jej zrobić ani razu, skupiłam się na kakaowej (recenzja).
  7. Herbata z pokrzywy - zaczęłam 8 sierpnia i ominęłam tylko dwa dni, podczas reszty piłam po jednym, lub dwóch kubkach.
  8. Masaż skalpu Tangle Teezerem - odkąd mam oryginał robię go niemal co dzień.
  9. Nakładanie masek na skórę głowy - założeniem miało być to, że nawilżony może lepiej "pracować". Nie wywiązałam się z tego punktu, ponieważ nie mam naet produktu, który mogłabym wykorzystać w tym celu, bez obawy o przyklap i szybsze przetłuszczanie. Jeśli tylko znacie dobre w tej kwestii maski, koniecznie dajcie znać!:) Przydadzą się dodatkowo do odżywienia grzywki i rejonów blisko skalpu.
 
  "Ale" było naprawdę dużo, uświadomiło mi to dopiero pisanie tego podsumowania. Mimo to jestem zadowolona, że trzymałam się suplementu, pokrzywy i imbiru przez dwa tygodnie.. A czy rezultatów się doczekałam? Najpierw wrzucam zdjęcia porównawcze (rozpoczęcie akcji - lewa strona). Na obydwóch dla lepszej orientacji zaznaczyłam wcięcie w talii.


Przy okazji możecie zobaczyć moje kosmyki drugiego dnia po myciu i przy kontakcie wczoraj z deszczową pogodą (po prawo).

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Idealna równowaga w pielęgnacji? Niedziela dla włosów (6)

Cześć!
  Dziś rano wróciłam do domu z wyjazdu i musiałam to wynagrodzić swoim włosom. Biorąc pod uwagę, że przez ostatnie półtora tygodnia myłam je szamponem Nivea, Long Repair, zawierającym silikony i to wysoko w składzie (nie mam jednak zamiaru w tym miejscu rozpisywać się, jak to na nie podziałało, ponieważ stworzę osobny post na ten temat :)), a jako odżywianie miałam do dyspozycji produkty z kuchni, silikonową odżywkę John Frieda i, nie do końca odpowiedni w tym celu, aloesowy balsam Mrs. Potter's.
  W każdym bądź razie, nie trudno się domyślić, że nie prezentowały się najlepiej, a ratowała je jedynie oliwa z oliwek przed myciem. Dlatego właśnie, w tą niedzielę postawiłam na złożoną pielęgnację, zachowując przy tym równowagę proteinowo-humektantowo-emolientową.

  Zaczęłam od porządnego oczyszczenia. Dokładnie umyłam skalp oraz długość Barwą, Czarna Rzepa. Szamponu dla lepszego efektu nie spłukałam od razu, a przetrzymałam na włosach kilka minut. Pojawiło się to czego oczekiwałam, czyli charakterystyczne "skrzypienie" przy przejeżdżaniu po pasmach dłonią.

  Następnie na dosłownie 2 minuty na skalpie rozprowadziłam maskę BingoSpa z kaszmirem i kolagenem. Z reguły nie nakładam, po umyciu włosów, produktów w te rejony. Zwyczajnie boję się o przyklap i szybsze przetłuszczanie, ale chciałam, żeby i one dostały trochę dobroci, a czas ograniczyłam do minimum. Po tym rozpoczęłam odżywianie długości. Najpierw na 10 minut nałożyłam proteiny z dodatkiem humektantów, czyli Serical, Kallos mleczny w połączeniu z 3 kroplami gliceryny, a później na pół godziny emolientową, czarną maskę marokańską od Planety Organica. Już na sam koniec nałożyłam i od razu spłukałam odżywkę z lekkim silikonem Garnier, Oleo Repair.

  Wystylizowałam włosy żelem Cien, końcówki zabezpieczyłam jedwabiem w płynie Green Pharmacy (recenzja). Z racji, że mycie miało miejsce rano, to pierwsza niedziela dla włosów, w której widzicie je w wersji nie po nocy:

Łysy czubek i odstające pasemko po lewej muszą być.

sobota, 23 sierpnia 2014

Nadzwyczajna miękkość, czyli płukanka kakaowa.

Cześć!

  Akcja u Anwen "Lipiec miesiącem płukanek" i mnie zachęciła do skorzystania z tej metody. Wstyd się przyznać, ale było to moje pierwsze podejście do nich. Czy zgadzam się, ze zdaniem, że są niedocenianym punktem pielęgnacji? Zdecydowanie, a przynajmniej pierwsza przetestowana - kakaowa, przekonała mnie do tego.


Opakowanie, jak widać, w użyciu.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Jeden produkt przez dziesięć dni czy inny co mycie?

Cześć!

  Czas na podsumowanie jednego punktu z listy potrzeb moich włosów do poznania, jaką stworzyłam już jakiś czas temu (klik).



  Najpierw próbowałam znaleźć jakichś informacji na ten temat w internecie i wydaje mi się, że zdania są podzielone. Trafiłam na dziewczyny, piszące, że ich włosy wolą różnorodność, jak i te, które mogą używać tego samego produkt do spłukiwania przez miesiąc.

  Sama, jak dotąd, co mycie stosowałam inny kosmetyk do spłukiwania. Pomiędzy wykorzystaniami tej samej odżywki/maski był przynajmniej tydzień odstępu. Nie sprawiało to problemu, bo nagromadziłam ich aż za dużo (ostatnio policzyłam i aktualnie otwartych d/s miałam jedenaście, szaleństwo, prawda? Na szczęście z innych kategorii  mam tylko pojedyncze sztuki, a i te ograniczam.) Ba, więcej, ja byłam przekonana, że to jedyna słuszna opcja. Jednak oświeciło mnie. Co jeśli jest wcale nie? Jeśli w planowaniu, by nie powtórzyć tego samego produktu (oprócz szaleństwa :')) nie ma wcale pożytku?

wtorek, 19 sierpnia 2014

Jak stylizować skręt? - od A do Z

Hej!

  Wiele z nas albo od zawsze wie, że ich włosy się skręcaja, bo najzwyczajniej robią to same z siebie albo w pewnym momencie zauważa tego oznaki. Często jednak, kiedy nasza pielęgnacja opiera się przede wszystkim na silikonach, szczególnie w szamponach, włosy mogą być tak nimi oblepione, że nie trudno przeoczyć właśnie tą ich zdolność. Lekkie "skrzywianie" się po umyciu, utrzymywanie fal po na przykład warkoczu, czy deszczu to już oznaki, że możesz nie być prostowłosa.


  Z grupy osób, o którą chodzi wyżej, nie każda będzie chciała swój skręt podkreślać, dyscyplinować, czy po prostu polepszać. Ja włosięta stylizuję i odkąd to robię (i też odkąd ich kondycja się poprawia,wiadomo) przestałam  na siłę chcieć prostych, co więcej wolę siebie w pofalowanych. Udana stylizacja, według mnie, może zmienić ogólny wygląd włosów o 360 stopni i dodać im skrzydeł. Dlatego uważam, że warto przynajmniej spróbować i mocno ją polecam! O, nie mam na myśli jednak lokówek. Zapraszam dalej!:)



niedziela, 17 sierpnia 2014

Niedziela dla włosów (5) - proteiny z żółtka

Hej!
 
  Na początku włosomaniactwa oczywiście natknęłam się na pochwały pod adresem maski DIY z żółtkiem z jajka. Zauważyłam w ogóle, że Polki mocno cenią sobie "metody babć". Bardzo często można się na nie natknąć, jako przepis na piękne włosy. Stosowałam tą mieszankę wtedy dość często. Rzecz w tym, że mało się jeszcze znałam i nie bardzo pamiętam jak sprawdzały się u mnie proteiny, w takiej wersji. Nie miałam nawet porównania z innymi. Potem sposób ten porzuciłam dla gotowych produktów. Jakiś czas temu jednak zdecydowałam znowu spróbować. Jest to kolejny punkt w szukaniu najlepszej formy protein dla moich kosmyków.

  Wyjątkowo nie wychodziłam tego dnia nigdzie, po za ogrodem i mogłam na spokojnie na 8 godzin naolejować włosy. Użyłam do tego oliwy z oliwek, a pod nią poszedł aloesowy balsam Mrs. Potter's.

   Nie ma mnie w domu, a na wodę tutaj muszę ponarzekać. Działa źle i na moją skórę i na włosy. Nie wiem, jak to się dzieję, ale nie chce nic z nich zmywać. Odżywkę muszę spłukiwać dwa razy dłużej niż normalnie, a o niedomycie oleju nie trzeba się starać. Przerzuciłam się, dlatego, na mocniejszy szampon - Nivea, Long Repair. Przy okazji sprawdzę jak na mnie działają używane systematycznie. Długość za to, bez zmian, umyłam aloesowym Mrs.

   Zrobiło się trochę nie po mojej myśli, bo okazało się, że maski Alterry na wyjazd spakowałam za mało, a miodu nie ma. Dlatego, zmieszałam łyżkę jogurtu naturalnego, pół łyżeczki Alterry, żółtko. Mieszanka była za rzadka, więc dodałam dla zagęszczenia konsystencji 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej. Włosy po nałożeniu zrobiły się bardzo szorstkie, tak, że nie próbowały nawet rozplątywać się z niskiego koka. Po pół godziny przy spłukiwaniu nie było lepiej. Pomogła mi nałożona na 2 minuty odżywka do włosów cienkich, John Frieda. Znowu zrobiły się śliskie, choć rozczesywanie TT  trwało nieco dłużej niż zwykle.

  Wystylizowałam je dosłownie odrobiną, nowego zakupu, żelu Men Cien z Lidla (już dawno chciałam go kupić, a miałam wyjątkowo okazję być w Lidlu). Końcówki zabezpieczyłam jedwabiem w płynie od Green Pharmacy (recenzja). Po godzinie włosy splotłam w kitkę i położyłam się spać.

  Rano standardowo reanimacja - na zwilżone włosy dołożyłam nieco tego samego żelu.


piątek, 15 sierpnia 2014

Jedwab w płynie, Green Pharmacy

Cześć!

  Wreszcie mam chwilę czasu na to, żeby coś tutaj dodać. Do tej pory czytałam tylko wasze posty na telefonie. Wybrałam, dość sprawnie piszącą się,  recenzję nieobcego w blogosferze - jedwabiu w płynie od Green Pharmacy. Padło na niego też, ze względu na to, że mam go ze sobą na wyjeździe i mogłam zrobić mu zdjęcia. W tym miejscu przepraszam. Staram się, już teraz, fotografować produkty nowe, kiedy ich opakowania są jeszcze nienaruszone, a ten używam już na długo przed założeniem bloga.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Niedziela dla włosów (4) - zestaw koloryzujący NaturVital

Hej!
http://1.bp.blogspot.com/-cHgTqOhizaQ/U9_yiYvgSoI/AAAAAAAAALc/02CWw242v_U/s1600/niedziela_dla_w_os_w.png
Dzisiejsza niedziela opiera się przede wszystkim na zestawie koloryzującym NaturVital. Pisałam o nim już parę słów w poście z nowościami (klik). Jest to dwustopniowy zabieg (szampon i maska) mający wzmocnić strukturę włosów i podkreślić ich kolor. Opiera się on na hennie i ekstrakcie z nasion słonecznika, co potwierdza skład. Kupiłam wersję do włosów czarnych (brązowej nie było), więc liczę także na przyciemnienie. Szukałam informacji o tym produkcie w internecie i jedyne na co się natknęłam to 3 opinie na wizażu - wszystkie pozytywne. Mam wrażenie, że może to być niedoceniony zestaw i mam nadzieję, że potwierdzą to efekty na moich kosmykach. Jesteście ciekawe? Czytajcie dalej:)


czwartek, 7 sierpnia 2014

Biovax, wersja do włosów suchych i zniszczonych

Hej!

Ta recenzja nie zrewolucjonizuje blogosfery, a tym bardziej internetu. Kilka lat temu można było znaleźć wiele pozytywnych opinii o maskach Wax. Sama ich używałam, jeszcze na długo przed świadomą pielęgnacją. Dzisiaj jednak napiszę o masce Biovax, do włosów suchych i zniszczonych. Dlaczego wspominam o tamtej? Niedawno dowiedziałam się, że Biovax to polski odpowiednik Waxa.

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Niedziela dla włosów (3)

Hej!

Tym razem wreszcie miała ona miejsce w tytułową niedzielę. Przede wszystkim zależało mi na wypróbowaniu nowej odżywki i po pierwszym użyciu mogę powiedzieć, że jestem zachwycona. O jaki produkt chodzi i co tak mi się spodobało? Czytajcie dalej!:)


Zaczęłam od nałożenia na włosy Isany, Oil Care Spulung i jeszcze trochę gliceryny, czyli połączenia, z którym się nie rozstaję, odkąd je odkryłam. Na to pasma dostały olej z orzechów laskowych. Zamówiłam go już dawno temu, kiedy jeszcze nie potrafiłam ocenić efektów, ale ostatnio przypomniałam sobie, że trochę mi zostało i jest genialny. Daje śliskość i dociążenie. Muszę koniecznie wypróbować inny olej z dużą zawartością kwasów omega 9, bo podejrzewam, że może być lepiej niż z tymi z przewagą omega 6. Będzie to na pewno póki co oliwa z oliwek, ze względu na cenę.

sobota, 2 sierpnia 2014

Wakacyjne zapuszczanie włosów - zmiany w planie na sierpień

Hej!



  O moim wakacyjnym planie przyspieszenia porostu pisałam tutaj. Był to początek przyłączenia do akcji. Już w aktualizacji włosowej pisałam, że widzę jego efekty. Ale minęło ponad 20 dni  i wiem, że w sierpniu będzie wyglądało to trochę inaczej.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...