czwartek, 4 września 2014

Olej z orzecha laskowego. Jak oceniam mój pierwszy olej z przewagą kwasów omega 9?

Cześć!

  Olej z orzecha laskowego trafił do mnie jeszcze w styczniu, czyli przy początkach włosomaniactwa. Byłam wtedy na etapie "szału": wszystko co tanie i łatwo dostępne równa się gorsze. Też Was to dotknęło? I zamiast zacząć od testowania tego co mam pod ręką, rzucałam się od razu na głęboką wodę. Moja wiedza w tej kwestii w tamtym czasie ograniczała się do faktu, że włosy o wysokiej/średniej porowatości powinny polubić oleje z przewagą kwasów omega 6 i 9. Znalazłam więc tabelę objaśniającą, które do takich należą. Dalej był to tylko i wyłącznie strzał spośród oferty sklepu Zrób Sobie Krem. Używałam go wtedy, ale nie oceniałam dokładnie działania. Zresztą trudno by mi było to zrobić używając praktycznie samych nowych, dla mnie, produktów. Jakiś czas temu przypomniałam sobie, że mam jeszcze trochę schowane w szafce i spróbowałam po raz drugi. Czy prawie przypadkowy wybór okazał się idealny? Sprawdźcie dalej.


Moje opakowanie nie nadaje się do pokazania, wrzucam za to orzechy laskowe z grafiki google.

                                            

- kwas oleinowy
- kwas linolowy,
- kwas palmitynowy,
- witaminy A, E
- składniki mineralne,
- białko



Dotyczą głównie używania go na skórę.

   Olej z orzechów laskowych, zimnotłoczony i nierafinowany, jest bogaty w witaminy A i E oraz kwas oleinowy. Używany jako czysty olejek do ciała lub do masażu (szczególnie do aromatycznych masaży), Dobrze i głęboko wnika w skórę, wzmacniając ściany naczyń krwionośnych oraz przyspiesza regenerację komórek naskórka. Przeznaczony dla skóry z popękanymi naczynkami krwionośnymi, bladej, ziemistej, zmęczonej i wrażliwej. Ma właściwości stabilizujące i ściągające z tego względu także odpowiedni do pielęgnacji skóry tłustej i łojotokowej oraz z popękanymi naczynkami włosowatymi.
Olej wykazuje działanie ochronne, pielęgnujące, odżywcze i lekko tonizujące.




  Za 115 ml musimy zapłacić 25,50zł. Nie jest to niska cena. Ten konkretny, który miałam pochodzi ze strony Zrób Sobie Krem. Można go, oczywiście, kupić nie tylko tam, ale przede wszystkim w sklepach internetowych. Nie wiem jednak, jak ma się sprawa z różnicami pomiędzy nimi, choćby ze względu na sposób wytwarzania. Dajcie znać, jeśli wiecie czy da się w ogóle je odczuć.




   Mocno czuć tutaj aromat orzechów. Jeśli go polubicie będziecie zadowolone, bo jest wyczuwalny szczególnie podczas nakładania, ale i w trakcie trzymania go na włosach. Jeśli nie, to pocieszę Was, że nie ma po nim śladu po umyciu. Sama jestem gdzieś pomiędzy tymi dwoma grupami.



  Opakowanie jest takie samo, jak wszystkie inne olei ze strony Zrób Sobie Krem. Mam pojemność 115ml i jak dla mnie jest idealne. Dzięki "dziubkowi" łatwo dozować pożądaną ilość produktu. Szkoda tylko, że etykieta odkleja się przy kontakcie z wodą.




   Od razu piszę, że działanie mnie zachwyciło. Stosowałam go tylko na humektanty, ponieważ moje włosy najbardziej lubią taką opcję i za każdym razem spisywał się cudnie. Kosmyki po jego użyciu były maksymalnie śliskie i dociążone (jak na nie, oczywiście). Gdy używałam go w zestawieniu z dobrze dobranymi produktami do spłukiwania, miałam problem ze zrobieniem koka ślimaczka. To udowadnia, jak bardzo były zadowolone najzdrowsze partie włosów, że nie chciały utrzymać go na miejscu. Dodawał im też nawilżenia i miękkości. Musiałam się powstrzymywać przed dotykaniem ich następnego dnia. Zaskoczyło mnie to, że przy wszystkich wspomnianych właściwościach nie rozluźniał skrętu, a nie ukrywam, nie lubię kiedy produkty to robią. Nie przetestowałam, jak sprawdzał się jako dodatek do masek, było mi go zwyczajnie szkoda. Dodatkowo posiada naturalny SPF 3-4.





  Konsystencja jest gęsta, nawet jak na olej. Uznaję to za plus, ponieważ nie spływa z dłoni podczas aplikacji i nie trzeba dodatkowo myć rzeczy wokół siebie. Nie ślizga się po włosach, a od razu "wpija" w nie. Wydaje mi się, że przez to jest bardziej wydajny, bo nie trzeba nakładać go dużo, żeby "był". Ale mogę mieć po prostu takie wrażenie, ze względu na to, że używam go oszczędniej niż np. mieszankę z Babydream.




Cena: -
Dostępność: - za konieczność, w moim przypadku, zamówienia przez internet
Opakowanie: +
Zapach: +/-
Działanie: +!
Konsystencja: +
Wydajność: +

  O ile nad dostępnością bardzo nie płaczę, to gdyby nie cena, uwierzcie, miałabym już przynajmniej pół litrowe opakowanie. Zwiększył on moje przypuszczenia co do tego, że moje włosy wolą oleje z przewagą kwasów omega 9, zamiast 6. Póki co nie planuję ponownego zakupu właśnie ze względu na koszty, ale jest to ulubieniec i polecam spróbować jeśli nie testowałyście jeszcze olejów z grupy dziewiątki, a już w ogóle jeśli odpowiada wam oliwa z oliwek (która właśnie w niej się znajduje i za której testowanie teraz się zabrałam).

Używałyście oleju z orzechów laskowych?

14 komentarzy:

  1. Fajnie, że trafił Ci się taki cudotwórczy orzeszek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy olejek :) Niestety jeszcze go nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mialam tego oleju ale po przeczytaniu tego posta mam ochote go wyprobowac: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj może najpierw z oliwą z oliwek i jeśli się sprawdzi zdecyduj się na ten, będziesz prawie pewna, że nie zmarnujesz pieniędzy, a ja polecam :)

      Usuń
  4. Jeszcze nie uzywalam, ale kusi mnie ten olej :) Poczatkowo moje wlosy lubialy sie z oliwa z oliwek, pozniej, jak zaczelam kombinowac z olejami, nie moglam trafic na ten odpowiedni i postawilam na gotowe mieszanki ;) Czas chyba wyprobowac cos solo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dokładnie jak u mnie, tylko, że ja już po woli wracam, chociaż z mieszanek wciąż będę korzystać :)

      Usuń
    2. Mieszanki jednak wygodne ;)

      Usuń
    3. powoli * Właściwie to zależy, co jakim włosom odpowiada, na pewno są tańsze od mniej popularnych solo olei, przynajmniej te, które ja znam.

      Usuń
  5. nie przepadam za orzechami wiec zapach by mnie zniechecil :) cena rowniez dosc wysoka :) stawiam jednak na troche tansze produkty :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo go lubię, pięknie pachnie, ten z mazideł nawet bardziej, niż ten z ZSK :)
    U mnie jednak deczko rozluźniał skręt ;)
    Cieszę się, że znalazłaś ulubiony olej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie, na szczęście, tego nie zauważyłam:)

      Usuń
  7. Ja takich rzeczy nie używam ale może powoli zacznę ;)
    http://hitoshiii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz na pewno da mi uśmiech! :) A osób kulturalnych nie trzeba prosić o kulturę wypowiadania się.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...