poniedziałek, 1 grudnia 2014

Niedziela dla włosów (15) - miód pod olej.

Hej!

1. Olejowanie

  Na 3 godziny przed myciem na zwilżone włosy nałożyłam najpierw mieszankę maski Kallos, Crema al Latte z połową łyżeczki miodu. To mój drugi test tego humektantu w takiej roli, ale zapowiada się obiecująco.

2.Mycie
  Skalp umyłam szamponem Alttera, z pszenicą i morelą. Długość za pierwszym razem maską Sericall, Crema al Late, a za drugim maską BingoSpa z kaszmirem i kolagenem.

3.Odżywianie
  Najpierw na 10 minut od ramion w dół nałożyłam BingoSpa z kaszmirem i kolagenem, a powyżej, w tym na skórę głowy balsam łopianowy, Green Pharmacy. Następnie na pół godziny pod czepek termoochronny poszła maska Kallos Argan, którą wymieszałam z połową łyżeczki mąki ziemniaczanej i oliwą z oliwek. Jak zawsze przy mieszankach zrobiłam jej o wiele za dużo. Chyba nigdy się nie nauczę.

4. Zabezpieczanie końców
Użyłam do tego oleju z pestek śliwek.

5. Stylizacja
 Włosy rozczesałam Tanglee Tezerem, rozprowadziłam na nich żel Cien i dopiero po jakichś czterdziestu minutach splotłam w kucyk i nawijałam w połączeniu z ugniataniem.

6. Odżywka b/s
  Już rano spryskałam fryzurę Gliss Kurem, Liquid Silk.

Tak wyglądało to po południu następnego dnia:

niedziela, 30 listopada 2014

Co zamierzam kupić podczas Dnia Darmowej Dostawy?

Hej!

  Już we wtorek 2 grudnia ma miejsce Dzień Darmowej Dostawy. Jeśli jeszcze o nim nie słyszałyście, wszystkie informacje i listę sklepów biorących w nim udział znajdziecie tutaj. Kilka dni temu poprosiłam Was o polecenie mi rosyjskich kosmetyków do włosów. Jak na razie miałam taki jeden, a uważam je za bardzo dobre i ogromnie mnie ciekawią. Przed ich zakupem często wstrzymywała mnie perspektywa płacenia dodatkowych pieniędzy za przesyłkę, nie raz liczoną od wagi. To właśnie blogom ufam najbardziej w takich kwestiach i nie zawiodłam się. Wasza pomoc była nieoceniona i z tego miejsca dziękuję za każdy komentarz ♥!
  Od tego czasu zdążyłam zorientować się w jakich sklepach mogę zaopatrzyć się w to czego szukam i przygotowałam listę produktów, które zamierzam kupić:


środa, 26 listopada 2014

Cien men, extreme styling gel - absolutny faworyt

Hej!

  Zazwyczaj to działanie ma największy wpływ na ocenę produktu, w przypadku mocnego męskiego żelu Cien do stylizacji włosów, jest jednak nieco inaczej. Kupiłam go kierując się właściwie impulsem, widziałam kilka pozytywnych wzmianek, kiedy miałam okazję być w wakacje w Lidlu, do którego u mnie w mieście musiałabym iść specjalnie na drugi jego koniec.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Niedziela dla włosów (14) - niedociążenie, choć jeszcze nie BHD + prośba do Was.

Cześć!

1. Olejowanie
  Na 3 godziny przed myciem na zwilżone włosy nałożyłam najpierw maskę z olejem arganowym, Isana, do której dodałam gliceryny, a następnie olej z orzechów włoskich. Znalazłam go w szafce, pochodzi jeszcze z pierwszego włosomaniaczego zamówienia i niestety, za niedługo kończy mu się termin ważności. Poczytałam jednak, że dziewczyny używały olei po jego upływie i nic się nie działo. Na skórę i tak go nie nakładam, więc będę mocno obserwować czy nie zmienia koloru i zapachu.

2.Mycie
Skalp umyłam szamponem Garnier, Siła i Blask, 2w1, z wyciągiem z grejpfruta. Długość za pierwszym razem maską Sericall, Crema al Late, a za drugim maską BingoSpa z kaszmirem i kolagenem.

3.Odżywianie
Najpierw na 15 minut nałożyłam BingoSpa z kaszmirem i kolagenem. Coś czuję, że to najczęściej pojawiający się produkt w tych wpisach, ale usprawiedliwiam się, że to jedyne i bardzo dobre proteiny jakie mam. Następnie na pół godziny pod czepek termoochronny poszła maska Isana z olejem arganowym, do której dodałam 6 kropel gliceryny. Na koniec standardowo, jako ochronna warstwa lekkich silikonów, na sekundę odżywka Garnier, Oleo Repair.

4. Zabezpieczanie końców
Użyłam do tego oleju z pestek śliwek.

5. Stylizacja
Włosy rozczesałam Tanglee Tezerem, rozprowadziłam na nich żel Cien i dopiero po jakichś czterdziestu minutach splotłam w kucyk nawijałam w połączeniu z ugniataniem.

sobota, 22 listopada 2014

Jantar, Farmona, odżywka do skóry głowy i włosów

Cześć!

  Dzisiaj zapraszam na recenzję Jantaru, odżywki do skóry głowy i włosów, od Farmony. Czyli wcierka mająca zmniejszyć wypadanie włosów i stymulować wzrost nowych. Jest to moje mniej więcej 3 opakowanie. Pierwszy raz używałam go jeszcze przed świadomą pielęgnacją, szukając po prostu czegoś na przyspieszenie porostu (zresztą od tego też hasła trafiłam na pielęgnację i się zaczęło). Później była to też odruchowo pierwsza wcierka z okresu włosomaniactwa. To opakowanie natomiast, dostałam od Eter, kiedy zamiast konkursu zrobiła niespodziankę dwóm top komentatorkom :*


niedziela, 16 listopada 2014

Niedziela dla włosów (13) - podcięcie w lekkie U.

Cześć!

  Dzisiejsza niedziela jest nią właściwie w cudzysłowiu, ponieważ wypadła w środku tygodnia, ale chciałabym Wam pokazać, dzień, w którym dzieje się coś mniej rutynowego.

1. Wcierka
  Na 4 godziny przed myciem połączyłam zaaplikowanie Jantaru na skalp z jego masażem podróbką TT.

2.Olejowanie
  Pół godziny później na zwilżone włosy nałożyłam maskę Isana z olejem arganowym, do której dodałam 6 kropel gliceryny, a na nią oliwę z oliwek.

3. Mycie
 Skalp umyłam dwukrotnie szamponem Garnier Fructis, Siła i Blask, z wyciągiem z grejpfruta. Długość za to najpierw maską Serical, Crema al Latte, a za drugim razem BingoSpa, z kaszmirem i kolagenem.

4. Odżywianie
  Zaczęłam od nałożenia na 5 minut na skalp i włosy do ucha balsamu łopianowego, Green Pharmacy, a zaraz po nim na dosłownie moment maski Biovax, do włosów suchych i zniszczonych. Następnie na włosy już poniżej na 35 minut użyłam mieszanki tej samej maski z płynnym miodem i olejem z orzechów włoskich. Na koniec omijając tylko skalp rozprowadziłam i od razu spłukałam silikonową odżywkę Garnier, Oleo Repair. Chciałam sprawdzić, czy kosmyki powyżej ramion będą przyklapnięte, czy raczej właśnie opanuje to babyhair.

5. Zabezpieczenie końców
 Do tego wykorzystałam olej z pestek śliwki.

6. Podcięcie
 Mocno odsączone z wody koszulką włosy rozczesałam Tanglee Tezerem i podcięłam o 1,5 centymetra w lekkie U. Mimo, że wcześniej byłam całkowicie przekonana do ścinania w linię prostą, bardzo spodobał mi się ten kształt na innych fryzurach i sama zdecydowałam się na subtelną zmianę.

7. Stylizacja
  Rozprowadziłam trochę żelu Cien, splotłam kosmyki w wysoki kucyk i wystylizowałam skręt - nawijając go na palec (post o metodzie).

Tak wyglądało to następnego dnia, koło godziny 15:


czwartek, 13 listopada 2014

Samodzielne podcinanie włosów, część 1: dlaczego się na nie zdecydowałam?

Cześć!

 Już jakiś czas temu otrzymałam w komentarzach kilka pytań odnośnie własnoręcznego podcinania włosów. Pomyślałam, że może być ich więcej i postanowiłam napisać serię postów porządkujących najważniejsze informacje na ten temat. Póki co części będą trzy. Dzisiejsza, zgodnie z tytułem, będzie o tym dlaczego zdecydowałam się na samodzielne skracanie. Dwie kolejne jak się do tego przygotować i o metodach cięcia, z których ja korzystam. Oczywiście, jeśli pojawią się kolejne pytania, wymagające trochę większego rozpisania, jak najbardziej jestem za zrobieniem dodatkowego wpisu z odpowiedziami.

wtorek, 11 listopada 2014

Alterra, maska z granatem i aloesem - maska idealna, ale?

Cześć!

 Przychodzę z recenzją maski nawilżającej do włosów suchych i zniszczonych, z granatem i aloesem, od Alterry, pewnie dobrze znanej większości z Was, choćby z widzenia, z półek Rossmanna . Na moich włosach jest to dość specyficzny produkt, dlatego zapraszam dalej.



niedziela, 9 listopada 2014

Niedziela dla włosów (12) - ostatnia próba z aloesem.

Cześć!

 Pomyślałam o tym, żeby trochę uporządkować sposób pisania włosowych niedziel. Dajcie znać, czy taka ich forma jest bardziej przejrzysta.
 Oto co robiłam:

1. Wcierka
  Na około 6 godzin przed myciem zaaplikowałam na skalp Jantar, połączyłam to z krótkim masażem podróbką TT.

2.Olejowanie
  Zaraz po wcierce zmoczyłam włosy przy pomocy butelki z dyfuzorem, podzieliłam je na 2 części i na każdą nałożyłam maskę Isana z olejem arganowym i oliwę z oliwek.

3.Mycie
  Skalp umyłam wzmacniającym Garnier Fructis, siła i blask 2w1 (pachnie pięknie!), tak się złożyło, że będę mogła go przez jakiś czas poużywać, a ma to czego szukam w szamponie, który chcę kupić po skończeniu obecnego - silne detergenty i brak silikonów. Długość za to za pierwszym razem maską Serical, Crema al Latte, a za drugim też maską - BingoSpa z kaszmirem i kolagenem (testuję jak się sprawdza taka kombinacja, z dodatkowymi proteinami).

4.Odżywianie
  Zaczęłam od dosłownie nałożenia i spłukania, w małej ilości, do wysokości uszu odżywki odbudowującej Yves Rocher. Następnie już niżej nałożyłam na jakieś 15 minut znów BingoSpa z kaszmirem i kolagenem. Chciałam ją wzbogacić gliceryną, ale mi się zapomniało. Na koniec rozprowadziłam maskę granatową z Alterry z dodatkiem oliwy z oliwek na 20 minut.

5. Stylizacja
  Włosy rozczesałam Tanglee Tezerem, po nim grzebieniem z The Body Shop i rozprowadziłam trochę żelu Cien. Jeszcze mokre splotłam w kucyk i nawijałam (post o metodzie) w połączeniu z ugniataniem, dla silniejszego skrętu.

6.Zabezpieczenie końców
  W międzyczasie na końce nałożyłam kroplę oleju z pestek śliwek i jedwabiu w płynie, Green Pharmacy.

Następnego dnia włosy wyglądały tak:

piątek, 7 listopada 2014

Aktualizacja włosowa - październik, 2014r.

Hej!

  Dzisiaj, jak ostatnio, połączenie aktualizacji z podsumowaniem kolejnego miesiąca zapuszczania z Eter. Miałam ją napisaną już na pierwszego, ale nie mogłam zrobić nadającego się zdjęcia, przez to, że kiedy wracam do domu jest już po prostu za ciemno na dworze, a i to dodane mogłoby być lepsze i trochę psuje porównanie, ale nie chciałam odkładać tego jeszcze dłużej.

czwartek, 30 października 2014

Płukanka kawowa - przyciemnienie warte szorstkości?

Cześć!

  Od dawna chciałabym przyciemnić swoje włosy. Nie mam na myśli czerni, ale chłodny ciemny brąz. Taki efekt udało mi się uzyskać czarną wersją zestawu koloryzującego, NaturVital, ale, niestety, nie utrzymał się on długo. Myślałam też o hennie, ale póki co odpuszczę ją sobie. Miałam więc nadzieję, że pomoże mi w tym płukanka kawowa, którą mogłabym, o ile coś by z tego wyszło wykonywać często dla utrzymania barwy. Zbierałam się długo (jak z reguły do pomysłu płukanek), aż w końcu przetestowałam.


wtorek, 28 października 2014

Bardzo udana niedziela dla włosów (11) - złożona pielęgnacja.

Cześć!

  Chciałabym pisać więcej, bo jest więcej do napisania, niż, najczęściej pojawiające się, niedziele dla włosów, ale mam wiele zajęć do ułożenia. Staram się jednak, by nie pojawiały się one zaraz obok siebie, choć tworzy się je najszybciej, mam jednak nadzieję, że nie jest tragicznie i zapraszam na kolejną.
  Niedzielę zaczęłam od nałożenia na całe włosy na cztery godziny maski z olejem arganowym od Isany, a na nią oliwy z oliwek. Skończyłam moją ulubioną odżywkę pod olej też Isany, Hair Professional, Oil Care Spulung. Niestety, wycofali ją ze sprzedaży, a moją uwagę zwróciła ta, którą chciałam kupić już wcześniej, ale dopiero teraz zauważyłam, że jej skład nadaję się też pod olej.
  Po tym czasie skalp umyłam szamponem Alterra z papają i bambusem, a długość maską Sericall, Crema al Latte.
  W ramach odżywiania najpierw na dosłownie dwie minuty, powyżej ucha, nałożyłam Biovax do włosów suchych i zniszczonych, następnie na dwadzieścia minut, już poniżej, maskę BingoSpa z kaszmirem i kolagenem, do której dodałam pięć kropel gliceryny, a na koniec na pół godziny czarną marokańską maskę, Planeta Organica. Dwa ostatnie produkty trzymałam pod foliowym czepkiem, do czego ostatnio znowu powróciłam. Zrezygnowałam na jakiś czas z nakładania na moment po myciu odżywki Garnier, Oleo Repair. Silikony, mimo wszystko, obniżały mój skręt, a tego mocno nie chcę. Dalej będę jej używać, bo działanie uważam za bardzo dobre, ale ograniczę się do robienia tego co kilka myć.
  Kosmyki odsączyłam z wody w koszulkę, rozczesałam Tanglee Tezerem, a końcówki zabezpieczyłam kroplą oleju z pestek śliwek. Dalej rozprowadziłam małą ilość żelu Cien, pozostawiłam je na dziesięć minut, splotłam w kucyk i ponawijałam (moja metoda, klik).

  Wszystko miało miejsce wieczorem, a tak wyglądały następnego dnia, koło godziny 17, kiedy po szkole jeszcze trochę pochodziłam w kucyku, kilka razy nawijając go, dla wygładzenia i lepszego skrętu:


czwartek, 23 października 2014

Jak przywróciłam górze włosów realny - zdrowy wygląd?

Hej!

  Nie raz, a przede wszystkim we wrześniowej aktualizacji włosowej skarżyłam się na to, że górne partie moich włosów (od ramion w górę) wyglądają gorzej od długości. To nielogiczne, skoro są one najzdrowsze, a co więcej myślę, że mają mniejszą porowatość, choćby dlatego, że bez przeszkód czeszę je na sucho, czego nie mogę powiedzieć o reszcie. Całość fryzury traciła na wyglądzie właśnie przez spuszenie i masę potęgujących je, odstających we wszystkie strony babyhair na górze, które zwracały na siebie uwagę. Tym bardziej rzucało się to w oczy, że są to kosmyki okalające twarz.
 
  Nie było tak zawsze. Problem pojawił się góra 3 miesiące temu. Od początku tego roku, czyli rozpoczęcia świadomej pielęgnacji używam do mycia skalpu szamponów ze średnio silnymi detergentami i długości odżywki z takimi właściwościami. Przestawienie się na nie było bardzo dobrą decyzją (łagodne okazały się zbyt słabo oczyszczające), za to jedno mycie (zamiast standardowych dwóch) średnimi było idealne. Robiłam więc tak, a włosy od początku objęte włosomaniactwem rosły i robiły się coraz dłuższe. Po miesiącach zauważyłam, że świeże są nie do końca domyte, bez objętości i typowej lekkości. Niewiele się zastanawiając zaczęłam olejować kosmyki od ramion w dół. Po krótkim czasie pierwszy problem zamienił się na drugi, opisany wyżej. Partie mimo, że najzdrowsze nie dawały rady z samym szamponem. Właściwie ignorowałam to do czasu kupienia szamponu Alterra z kofeiną i biotyną (cała recenzja), który ma glicerynę na 3 miejscu w składzie. Wtedy przy nadmiarze humektantów wyglądały naprawdę źle. Produkt odstawiłam, ale zaczęło to zwracać moją uwagę i denerwować.




 

piątek, 17 października 2014

Piramida pielęgnacji włosów

Hej!

  Ostatnio jedna z Was zapytała mnie w komentarzu (właściwie dziękuję!), czy nie zrobiłabym postu z piramidą pielęgnacji moich włosów, ponieważ czyta niedziele dla włosów, ale nie do końca wie, jak uporządkować wszystkie zabiegi. Pomysł stworzenia miałam już dawno, ale najprawdopodobniej, gdyby nie ta wiadomość, odsuwałabym go jeszcze długo w czasie. Myślę, że to przydatna sprawa, żeby za jakiś czas wrócić i porównać, jak zmieniła się pięlęgnacja i czy włosy wymagają więcej/mniej uwagi.
  Starałam się rozpisać to jak najlepiej, żebym nie tylko ja mogła na tym skorzystać.

piątek, 10 października 2014

Aktualizacja włosów - wrzesień, 2014r. + podsumowanie miesiąca zapuszczania z Eter.

Hej!

  Znów termin aktualizacji przesunął mi się o dziesięć dni. Muszę wbić się w prawidłowy rytm, ale a to wypada niedzielny post, a to znowu co innego. Stwierdziłam, że nie warto tworzyć dwóch osobnych wpisów, więc ten będzie zawierał też podsumowanie miesiąca zapuszczania z Eter.

  W pierwszych dwóch tygodniach września włosy nie prezentowały się najlepiej, ze względu na spuszenie (przede wszystkim góry). Minęło trochę czasu zanim zorientowałam się, co jest przyczyną takiego stanu, a była to duża ilość gliceryny w szamponie Alterra, z kofeiną i biotyną (więcej na temat, klik). Później niby wszystko wróciło do normy, ale kilka dni temu odkryłam, jaką szkodę zrobiła mi "po cichu" podróbka gumki Invisibobble. Eh, właściwie nie powinnam tego wyrzucać, w końcu podróbka to podróbka, ale bardzo zdenerwował mnie  "pas" połamanych włosów na wysokości, gdzie je splatała. Różni się to trochę od babyhair i przez to włosy powyżej ramion znów wyglądają gorzej niż powinny. Napiszę jeszcze o tym osobny post i na pewno dołączę zdjęcia, jak nieświadomie robiłam sobie krzywdę przez półtora miesiąca. Właściwie w tym momencie moim największym problemem włosowym jest spuszenie w okolicach karku, samo z siebie i przez warstwę babyhair/połamań od frotki. Wygląda to bardzo niechlujnie. I tutaj, już chyba drugi raz, pytam Was, czy znacie jakieś warte uwagi odżywki, które można nakładać na skalp bez obciążenia? Innego wyjścia nie widzę, bo partie z samym szamponem nie dają sobie rady.
  Po za tym kosmyki miały się dobrze. Co mycie były olejowane (za wyjątkiem dni oczyszczania) i odżywiane. Nie zawsze z idealnym skutkiem, ale wierzę, że stopniowo będą wyglądały coraz lepiej. Przeważnie jednak były wygładzone, miękkie i w dość zadowalającym stopniu dociążone. Nie stylizowałam ich inaczej, niż według opisanego jakiś czas temu, nawijania w kucyku (klik) i wiem, że szybko, nie przestanę, bo uzyskiwany skręt bardzo mi się podoba. W dodatku upewniłam się, że pasma nienawidzą aloesu, w każdej, nawet małej ilości, a to kolejny krok w poznaniu włosów. Największym plusem września był uzyskany przyrost, ponieważ przybyło mi 2.5 -3 cm w 35dni. Dlatego też obcięłam po półtora z grzywki i długości, czym pozbyłam się kolejnej części zniszczeń i zagęściłam końce (widać to szczególnie na zdjęciach przy porównaniu przyrostu).

sierpień/wrzesień (magia koloru koszulki)


środa, 8 października 2014

Niedziela dla włosów (10) - mieszanka i proteiny z żółtka.

  Nie wiem jak to się stało, że przegapiłam któryś z kolei wpis o niedzieli u Anwen i dopiero dziś zorientowałam się, że jestem "w tyle". Bez tragedii, po prostu nie podlinkuję poprzedniego wpisu, a teraz zapraszam na kolejny.

  Zaczęłam od zaaplikowania Jantaru na skalp i zaraz potem naolejowania na trzy godziny włosów od ucha w dół oliwą z oliwek na niebieską odżywkę Isany. Mimo, że w ostatniej niedzieli pisałam, że nie nakładam oleju przed oczyszczaniem, teraz postanowiłam to zrobić, żeby zminimalizować w razie co efekt żółtka z jajka.
  Umyłam włosy Barwą, czarna rzepa.
  Wcześniej przygotowałam mieszankę z jednego żółtka, pięciu kropel gliceryny, półtorej łyżki maski Sericall, Crema al Latte i ilości na oko oliwy z oliwek. Nałożyłam ją poniżej uszu, ubrałam termokap  i potrzymałam trochę ponad pół godziny. Wydawało mi się, że to idealny moment, żeby sprawdzić różnicę, kiedy nie użyję odżywki Garnier, Oleo Repair, włosy wydawały mi się bardzo miłe w dotyku, więc jedynie minimalna ilość poszła na końce i została od razu spłukana.
   Odsączyłam pasma w koszulkę, rozczesałam Tangle Teezerem, a końcówki zabezpieczyłam jedwabiem w płynie, Green Pharmacy. I tutaj zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Kosmyki im bardziej schły, tym bardziej w dotyku przypominały siano, nie mogłam przestać ich dotykać. Nie odpuściłam sobie jednak, splotłam kucyk i ponawijałam je (wszystko o metodzie, klik). Jeszcze z mokrymi, przekonana, że będą wyglądały okropnie, poszłam spać.




poniedziałek, 6 października 2014

Inna wersja z innym składem - szampon Alterra, z kofeiną i biotyną.

  Tak się złożyło, że dwa posty pod rząd są recenzjami szamponów. Ich efekty są inne, więc nie uważam tego za duży minus. Dzisiaj będzie to Alterra, z kofeiną i biotyną. Może już wiecie (bądź zauważyłyście przy opisywaniu niedziel), że szampony tej firmy bardzo lubię. Uważam nawet za najlepsze, jakich do tej pory używałam, mimo, że niedługo będę próbowała je wymienić, ale ze względu na zmianę potrzeb włosów, nie działanie. Jakichś czas temu skończyłam już któreś z kolei opakowanie, więc standardowo poszłam do Rosmanna kupić kolejne. Chwyciłam wersję przeciw wypadaniu włosów, ot tak, po prostu żeby przetestować sobie kolejną wersję i kolejny zapach. Zakładałam, po poprzednich egzemplarzach, że nie różnią się one składowo na tyle, żebym odczuła to mocno w działaniu. Niestety, przeliczyłam się.


środa, 1 października 2014

Silikonowy szampon w dwóch wariantach - Nivea, Long Repair

Cześć!

  Szampon odbudowujący Long Repair od Nivea jest jedynym myjadłem mającym w sobie silikony, które pojawiło się w mojej łazience w tym roku. Nazwę dopełnia informacja o jego przeznaczeniu - do włosów dłuższych, łamliwych i rozdwajających się. Kiedy go kupowałam, zaraz na początku świadomej pielęgnacji, moje pasma zdecydowanie tak bym określiła - bardzo zniszczone. Nie zamierzałam wtedy myć nim włosów codziennie, a jedynie oczyszczać. Bałam się, że nie wytrzymają tego zabiegu z czymś o ziołowym, prostym składzie, jak na przykład Barwa. Chodziło mi tutaj nie o silikon, a silniejszy detergent, podczas gdy na co dzień przestawiłam się na te lżejsze.Wybór padł na niego z powodu pozytywnej recenzji, na którą się natknęłam. Później miałam jednak okazję używać go nie tylko w takim wariancie. Jak się sprawdził? Czy silikony w szamponach nie są mimo wszystko takie złe?


poniedziałek, 29 września 2014

Niedziela dla włosów (9) - maska do włosów brązowych, Marion

Cześć!

  Znowu nie było mnie tydzień, ale musicie mi wierzyć, że to się zmieni. Sama nie lubię takiego nieregularnego pisania, więc nie ma innej opcji :)

   Dziewiątą niedzielę ominęło olejowanie, na rzecz mycia włosów szamponem Barwa z czarną rzepą.  Podobno warto nakładać olej, nawet przed nim, ale ja zwyczajnie mam ochotę sobie wtedy odpuścić. Zwłaszcza, że naprawdę rzadko kiedy pomijam ten punkt, a jeśli oczyszczam pasma to chcę je oczyścić dokładnie. O dziwo, wcale im to nie przeszkadza (nawet wręcz przeciwnie), dlatego zastanawiam się, czy nie robić tego częściej, lub nie kupić szamponu z mocniejszymi detergentami. Jestem bliżej drugiej opcji, bo widzę, że włosy w rejonach blisko skóry głowy zachowują się, jakby miały niższą porowatość, niż reszta.
  Już po myciu na pół godziny nałożyłam pod czepek maskę BingoSpa - kaszmir i kolagen z kilkoma kroplami gliceryny. Spłukałam i na tyle samo czasu, też pod czepkiem zostawiłam maskę do włosów brązowych Marion (którą dostałam od Eter ;*, a o której zrobię na pewno osobną recenzję, nie będę więc w tej chwili rozpisywać się, co do wrażeń)z dolewką oliwy z oliwek. Na koniec, na moment standardowo odżywka Garnier, Oleo Repair.
  Włosy rozczesałam Tangle Teezerem, końcówki zabezpieczyłam jedwabiem w płynie od Green Pharmacy i rozprowadziłam (nie ugniatając) niewielką ilość żelu Cien. Kiedy pasma już trochę podeschły, splotłam kucyk, ponawijałam według mojego sposobu (post o nim, klik) i poszłam spać.

niedziela, 21 września 2014

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW (8)

Cześć!

  Nie dodawałam nic przez ponad tydzień, dlatego że w czasie, przeznaczonym dla bloga, tworzyłam jego nowy wygląd. Od razu więc spytam, co o nim sądzicie?

  Dzisiejsza niedziela dla włosów jest, niestety, dość zwyczajna, ale nie zawsze potrzeba cudów, wystarczy zestaw sprawdzonych produktów. Mam nadzieję, że widać to na zdjęciu. Zaczęłam od naolejowania włosów na cztery godziny oliwą z oliwek, pod którą położyłam jeszcze odżywkę Isana, Oil Care Spulung.
  Po tym czasie skalp umyłam szamponem Alterra, Papaja i Bambus, a długość maską Serical, Crema al Latte.
  Następnie na pół godziny nałożyłam odbudowującą odżywkę Yves Rocher, którą wzbogaciłam oliwą z oliwek (ostatnio miałam problem ze zbyt lekkimi włosami i na dosłownie moment Garnier, Oleo Repair.
  Kosmyki odsączyłam w koszulkę, rozczesałam Tanglee Tezerem , końcówki zabezpieczyłam jedwabiem w płynie od Green Pharmacy i niestandardowo, podsuszyłam lekko chłodnym nawiewem suszarki, skupiając się przede wszystkim na pasmach blisko skóry głowy. Po jakichś czterech latach postanowiłam sprawdzić, czy nie warto jednak zacząć suszyć włosów. Później już tylko splotłam kucyk i ponawijałam moim dość nowym sposobem (klik).


niedziela, 14 września 2014

JAK ZREGENEROWAĆ WŁOSY PO WAKACJACH? W PIĘCIU KROKACH.

Hej!

  Co prawda w tym roku szczególnie dokuczliwe dla włosów lato, miało miejsce w lipcu, razem z rekordowymi upałami. Jednak, na regenerację nigdy nie za późno. Podczas wakacji kąpałaś się w morzu? Leżałaś na plaży? Wędrowałaś po górach? Odpoczywałaś w ogrodzie? Czy po prostu spotykałaś się ze znajomymi? Bez względu na to, ile razy na powyższe pytania odpowiedź brzmiała tak, a także bez względu na to, czy włosy miały kontakt ze słoną wodą, piaskiem lub ciasnymi upięciami: bez wątpienia były wystawione na działanie promieni słonecznych. A już one, same w sobie, choć większość cieszą, są w stanie osłabić kosmyki. Stworzyłam więc pięć kroków do przywrócenia im zdrowego wyglądu po wakacjach:

środa, 10 września 2014

Inny skręt bez działania wysokiej temperatury? Czyli o "nowym" sposobie.

Hej!

  Napisanie tego postu zapowiedziałam już dawno. Potem jednak straciłam trochę zapału, kiedy zaczęłyście oczekiwać go w komentarzach. Poczułam presję, że właściwie to nie odkryłam nic nowego i nie mam co pokazywać. Mimo to, u mnie to dość duża zmiana, więc może i którejś z Was będzie odpowiadać.
 
  Odkąd tylko odkryłam stylizację (o, nie mówię tu o latach walki z prostownicą, ale o tej nieszkodliwej, w moim przypadku, z użyciem żelu) jestem zdania, że potrafi ona o 180 stopni odmienić wygląd włosów i zdecydowanie dodać im skrzydeł. Przez okres włosomaniactwa wypróbowałam więc dużo wariantów - harmonijkowanie, plunking, ugniatanie, "grabka", żele sklepowe, żel z siemienia lnianego, ich mieszanki, rozczesywanie, nierozczesywanie, kosmyki podsuszone, ociekające wodą, splatanie w warkocze, koki, czy na opaskę i drugie tyle opcji przy reanimacji.
  Nowy sposób na skręt odkryłam zupełnie przypadkiem. Po pewnym myciu myślałam, że włosy dostały za mało emolientów oraz za dużo protein, a następnego dnia będą szorstkie i nieuporządkowane. Dlatego, kiedy były w połowie suche (już po stylizacji żelem) i związane w kucyk, zaczęłam (z myślą wygładzenia) nawijać go wokół własnej osi na palec, jak do splecenia koka ślimaka. Bez żadnego spinania, po prostu co jakiś czas zawijałam. Kosmyki przez żel i wodę zachowywały nadany im kształt.

Trochę babyhair załapało się do zdjęcia.

Sierpniowa aktualizacja włosów.

  Hej!

 Włosy w sierpniu miały się dobrze, a momentami nawet bardzo dobrze. Mogłabym spokojnie tak napisać, pomijając półtora tygodnia na wyjeździe, gdzie były skazane na szampon z ciężkim silikonem wysoko w składzie oraz niezbyt lubianą i drugą - silikonową odżywkę. Na szczęście po oczyszczeniu i wynagrodzeniu im tego było jeszcze lepiej (możecie zobaczyć tutaj, klik). Dlaczego? Przypuszczam, że spowodowała to oliwa z oliwek, którą nakładałam przed myciem w tym nie najlepszym czasie. Działała swoje, ale kosmyki były oblepione i nie było tego widać.
  W tym miesiącu właściwie sporo się zmieniło, jeśli o nie chodzi. Raz, że przerzuciłam się na oleje z przewagą kwasów omega 9, zamiast 6. A dwa to nowy sposób, a właściwie dodatek do rutyny, na uzyskanie innego, niż do tej pory, skrętu. Uważam, że włosy wyglądają w takiej odsłonie o wiele korzystniej. Już dawno pisałam, że zrobię post na ten temat, ale chcę być pewna, że opisuję najlepszą wersję tej metody. Po za tym, na następny dzień po zakończeniu wakacyjnej akcji zapuszczania (podsumowanie), podczas której, w wielkim skrócie, w 40 dni zapuściłam 3 centymetry, tyle też obcięłam. I zaczęłam wreszcie zapuszczać dla zapuszczania i obcinać zniszczenia wolniej!:)
  Sierpień nie był już taki upalny, na czym włosy na pewno skorzystały i szczególnie kiedy byłam po za moim miastem, nie były narażone jakoś specjalnie na działanie promieni słonecznych, co bałam się, że może je wysuszyć, a co gorsza, rozjaśnić. Ogólnie jednak ich stan na koniec miesiąca, a właściwie początek następnego, oceniam na duży plus, w porównaniu z poprzednim. Na to, co się działo po drodze nic nie poradzę, ale ich stan znacząco się poprawił, zarówno ze względu na zmiany, jak i na skrócenie oraz po prostu dbanie. Pielęgnacja ciągle opierała się głównie na emolientach, choć humektantów było więcej, niż w lipcu.

Mam już porównanie:

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj2hyphenhyphen2NBxb6qPe6qDe3byDhEvrJBCDlu5QaF3MEebqKHffNPzZbz5sJL_69jEVxnhK7j4hy73y9pS09u21xahsV_0Tv74xe0w9_sfQJDzrwI2OhJ9y0dpcOZwXgr8_8MpO18zQFv31HT_4/s1600/Obraz.jpg
Sierpień/Lipiec

poniedziałek, 8 września 2014

Niedziela dla włosów (7) - powrót do wzbogacania masek.

Hej!

  Ostatnio doszłam do wniosku, że już dawno temu znalazłam kilka sposobów, które się u mnie sprawdzają, ale przestałam z nich korzystać. Właściwie nie wiem dlaczego. Mam na myśli przede wszystkim dodawanie półproduktów do masek, więc albo wygrało lenistwo, albo przekonanie, że nic one nie zmieniają (moja bzdura, przecież zmieniają). Dlatego już dzisiaj wprowadziłam do pielęgnacji kolejny ze starych-nowych punktów.

  Niedzielę dla włosów zaczęłam dość standardowo - od zwilżenia ich, nałożenia odżywki Isana Professional, Oil Spulung, a na to na 3 godziny oliwy z oliwek.

  Dalej w kolejności umyłam włosy. Na długości zrobiłam to maską Serical, Kalos, Crema al Latte Wymieniłam aloesowego Potter'sa, nie wiem jak to się stało, ale dopiero pod koniec drugiego opakowania uświadomiłam sobie, że zawiera aloes, jakby nazwa przecież wcale tego nie sugerowała. O tym, że moje włosy z aloesem się nie lubią, wiedziałam, jednak nie odczułam jego obecności w balsamie myjąc nim tylko długość. Stało się to dopiero, kiedy na wyjeździe nie miałam nic innego i używałam go jako produkt d/s. Teoretycznie, mogłabym nic nie zmieniać, skoro nie było negatywnych skutków, ale myślę, że nie wiedziałam, że może być lepiej. Póki co zobaczę jak sprawdza się mleczny "Kalos" i ewentualnie kupię coś innego z tym przeznaczeniem. Na skalpie wykonałam peeling, a było to połączenie łyżki cukru z szamponem Alterra z biotyną i kofeiną.

  Moje kosmyki potrzebowały już protein. Miałam więcej czasu, więc mogłam zagwarantować im to co działa na nich najlepiej, czyli właśnie proteiny, ale w złożonej pielęgnacji. Najpierw nałożyłam na, co prawda, piętnaście minut, ale pod czepkiem, BingoSpa z kaszmirem i kolagenu. Spłukałam ją i na czterdzieści minut rozprowadziłam emolientową maskę Alterra z granatem z łyżką miodu płynnego (właśnie go miałam na myśli na początku wpisu). Już na koniec nałożyłam i od razu spłukałam odżywkę Garnier, Oleo Repair.

  Włosy rozczesałam TT, wystylizowałam żelem Cien a końcówki zabezpieczyłam jedwabiem w płynie Green Pharmacy (recenzja). Prawie wyschnięte splotłam w kucyk i poszłam spać.
 



czwartek, 4 września 2014

Olej z orzecha laskowego. Jak oceniam mój pierwszy olej z przewagą kwasów omega 9?

Cześć!

  Olej z orzecha laskowego trafił do mnie jeszcze w styczniu, czyli przy początkach włosomaniactwa. Byłam wtedy na etapie "szału": wszystko co tanie i łatwo dostępne równa się gorsze. Też Was to dotknęło? I zamiast zacząć od testowania tego co mam pod ręką, rzucałam się od razu na głęboką wodę. Moja wiedza w tej kwestii w tamtym czasie ograniczała się do faktu, że włosy o wysokiej/średniej porowatości powinny polubić oleje z przewagą kwasów omega 6 i 9. Znalazłam więc tabelę objaśniającą, które do takich należą. Dalej był to tylko i wyłącznie strzał spośród oferty sklepu Zrób Sobie Krem. Używałam go wtedy, ale nie oceniałam dokładnie działania. Zresztą trudno by mi było to zrobić używając praktycznie samych nowych, dla mnie, produktów. Jakiś czas temu przypomniałam sobie, że mam jeszcze trochę schowane w szafce i spróbowałam po raz drugi. Czy prawie przypadkowy wybór okazał się idealny? Sprawdźcie dalej.


Moje opakowanie nie nadaje się do pokazania, wrzucam za to orzechy laskowe z grafiki google.

wtorek, 2 września 2014

Akcja zapuszczania u Eter - mój plan przyspieszenia porostu.

Hej!
  W ostatnim poście pisałam, że ścięłam już najbardziej zauważalną część zniszczonych włosów i kończę zapuszczanie, w celu podcięcia kolejnych centymetrów. Od teraz robię to dla długości! Nic nie daje mi takiej pozytywnej presji, jak publiczne postanowienie, o czym przekonałam się już ostatnio. Dlatego właśnie przyłączyłam się do akcji organizowanej przez Eter (:-*) " Zapuszczaj wytrwale, niechaj centymetry przybywają w chwale".



sobota, 30 sierpnia 2014

Ostrzenie nożyczek metodą na igłę i moje włosy po podcięciu.

Cześć!

  Ostatnio zrobiło się głośno ( a przynajmniej takie odnoszę wrażenie) o metodzie ostrzenia nożyczek na igłę. Od dawna miałam zamiar ją przetestować, czekałam tylko na zakończenie akcji wakacyjnego zapuszczania włosów (podsumowanie). Myślę, że sposób jest warty 'podania dalej', ponieważ jak pewnie wiecie, nożyczki, którymi chcemy obciąć kosmyki, powinny być używane tylko w tym celu, ale przede wszystkim ostre. Te dwa warunki muszą być spełnione, żeby mogły one odcinać włos, nie miażdżąc go przy tym.


czwartek, 28 sierpnia 2014

Podsumowanie wakacyjnego zapuszczania włosów.

Cześć!

  Do akcji wakacyjnego zapuszczania włosów, przyłączyłam się już co prawda, trochę po jej rozpoczęciu, bo dokładnie 13 lipca, ale za to (przynajmniej terminem) doprowadziłam do końca. Podsumowanie i rezultaty pokazuję dziś, ponieważ jutro czeka mnie przedwrześniowe podcięcie. Plan, którego zamierzałam się trzymać i sierpniowe zmiany w nim znajdziecie tutaj - klik, klik.

  Jak trzymałam się poszczególnych punktów planu:

  1. Mydełko Sesa - była to dla mnie nowość i niestety, użyłam tylko dwa razy, ponieważ obciążało włosy przy nasadzie i drugiego dnia wyglądały już nieświeżo, a przynajmniej myślałam, że to jego wina, ponieważ na tę chwilę nie jestem tego pewna i możliwą przyczynę widzę też gdzie indziej. Zrobię na pewno kolejne podejście, ale wtedy się zraziłam i już po nie nie sięgnęłam.
  2. Łyżka imbiru dodana do niebieskiej odżywki Isana - przez pierwsze dwa tygodnie używałam tego sposobu zgodnie z planem - co mycie, ale okazało się, że to za wiele dla mojego skalpu. Zmieniłam czas na raz w tygodniu, jednak zapach imbiru i trudność aplikacji przy naolejowanej długości zwyciężyły, więc skorzystałam z tej metody jeszcze tylko raz.
  3. Peeling skóry głowy - o, wreszcie mogę napisać, że obyło się bez żadnych zawirowań. Wykonywałam go sumiennie co tydzień.

  4. Woda brzozowa Isana - zaaplikowałam kilka razy, ale konsystencja, przez którą spływała mi ona po szyi i czole, sprawiła, że się poddałam.
  5. Suplement Vitalsss Skrzyp Optima Forte - brałam dzień w dzień, bez wyjątku, od otwarcia do skończenia opakowania.
  6. Płukanka kawowa - nie udało mi się jej zrobić ani razu, skupiłam się na kakaowej (recenzja).
  7. Herbata z pokrzywy - zaczęłam 8 sierpnia i ominęłam tylko dwa dni, podczas reszty piłam po jednym, lub dwóch kubkach.
  8. Masaż skalpu Tangle Teezerem - odkąd mam oryginał robię go niemal co dzień.
  9. Nakładanie masek na skórę głowy - założeniem miało być to, że nawilżony może lepiej "pracować". Nie wywiązałam się z tego punktu, ponieważ nie mam naet produktu, który mogłabym wykorzystać w tym celu, bez obawy o przyklap i szybsze przetłuszczanie. Jeśli tylko znacie dobre w tej kwestii maski, koniecznie dajcie znać!:) Przydadzą się dodatkowo do odżywienia grzywki i rejonów blisko skalpu.
 
  "Ale" było naprawdę dużo, uświadomiło mi to dopiero pisanie tego podsumowania. Mimo to jestem zadowolona, że trzymałam się suplementu, pokrzywy i imbiru przez dwa tygodnie.. A czy rezultatów się doczekałam? Najpierw wrzucam zdjęcia porównawcze (rozpoczęcie akcji - lewa strona). Na obydwóch dla lepszej orientacji zaznaczyłam wcięcie w talii.


Przy okazji możecie zobaczyć moje kosmyki drugiego dnia po myciu i przy kontakcie wczoraj z deszczową pogodą (po prawo).

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Idealna równowaga w pielęgnacji? Niedziela dla włosów (6)

Cześć!
  Dziś rano wróciłam do domu z wyjazdu i musiałam to wynagrodzić swoim włosom. Biorąc pod uwagę, że przez ostatnie półtora tygodnia myłam je szamponem Nivea, Long Repair, zawierającym silikony i to wysoko w składzie (nie mam jednak zamiaru w tym miejscu rozpisywać się, jak to na nie podziałało, ponieważ stworzę osobny post na ten temat :)), a jako odżywianie miałam do dyspozycji produkty z kuchni, silikonową odżywkę John Frieda i, nie do końca odpowiedni w tym celu, aloesowy balsam Mrs. Potter's.
  W każdym bądź razie, nie trudno się domyślić, że nie prezentowały się najlepiej, a ratowała je jedynie oliwa z oliwek przed myciem. Dlatego właśnie, w tą niedzielę postawiłam na złożoną pielęgnację, zachowując przy tym równowagę proteinowo-humektantowo-emolientową.

  Zaczęłam od porządnego oczyszczenia. Dokładnie umyłam skalp oraz długość Barwą, Czarna Rzepa. Szamponu dla lepszego efektu nie spłukałam od razu, a przetrzymałam na włosach kilka minut. Pojawiło się to czego oczekiwałam, czyli charakterystyczne "skrzypienie" przy przejeżdżaniu po pasmach dłonią.

  Następnie na dosłownie 2 minuty na skalpie rozprowadziłam maskę BingoSpa z kaszmirem i kolagenem. Z reguły nie nakładam, po umyciu włosów, produktów w te rejony. Zwyczajnie boję się o przyklap i szybsze przetłuszczanie, ale chciałam, żeby i one dostały trochę dobroci, a czas ograniczyłam do minimum. Po tym rozpoczęłam odżywianie długości. Najpierw na 10 minut nałożyłam proteiny z dodatkiem humektantów, czyli Serical, Kallos mleczny w połączeniu z 3 kroplami gliceryny, a później na pół godziny emolientową, czarną maskę marokańską od Planety Organica. Już na sam koniec nałożyłam i od razu spłukałam odżywkę z lekkim silikonem Garnier, Oleo Repair.

  Wystylizowałam włosy żelem Cien, końcówki zabezpieczyłam jedwabiem w płynie Green Pharmacy (recenzja). Z racji, że mycie miało miejsce rano, to pierwsza niedziela dla włosów, w której widzicie je w wersji nie po nocy:

Łysy czubek i odstające pasemko po lewej muszą być.

sobota, 23 sierpnia 2014

Nadzwyczajna miękkość, czyli płukanka kakaowa.

Cześć!

  Akcja u Anwen "Lipiec miesiącem płukanek" i mnie zachęciła do skorzystania z tej metody. Wstyd się przyznać, ale było to moje pierwsze podejście do nich. Czy zgadzam się, ze zdaniem, że są niedocenianym punktem pielęgnacji? Zdecydowanie, a przynajmniej pierwsza przetestowana - kakaowa, przekonała mnie do tego.


Opakowanie, jak widać, w użyciu.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Jeden produkt przez dziesięć dni czy inny co mycie?

Cześć!

  Czas na podsumowanie jednego punktu z listy potrzeb moich włosów do poznania, jaką stworzyłam już jakiś czas temu (klik).



  Najpierw próbowałam znaleźć jakichś informacji na ten temat w internecie i wydaje mi się, że zdania są podzielone. Trafiłam na dziewczyny, piszące, że ich włosy wolą różnorodność, jak i te, które mogą używać tego samego produkt do spłukiwania przez miesiąc.

  Sama, jak dotąd, co mycie stosowałam inny kosmetyk do spłukiwania. Pomiędzy wykorzystaniami tej samej odżywki/maski był przynajmniej tydzień odstępu. Nie sprawiało to problemu, bo nagromadziłam ich aż za dużo (ostatnio policzyłam i aktualnie otwartych d/s miałam jedenaście, szaleństwo, prawda? Na szczęście z innych kategorii  mam tylko pojedyncze sztuki, a i te ograniczam.) Ba, więcej, ja byłam przekonana, że to jedyna słuszna opcja. Jednak oświeciło mnie. Co jeśli jest wcale nie? Jeśli w planowaniu, by nie powtórzyć tego samego produktu (oprócz szaleństwa :')) nie ma wcale pożytku?

wtorek, 19 sierpnia 2014

Jak stylizować skręt? - od A do Z

Hej!

  Wiele z nas albo od zawsze wie, że ich włosy się skręcaja, bo najzwyczajniej robią to same z siebie albo w pewnym momencie zauważa tego oznaki. Często jednak, kiedy nasza pielęgnacja opiera się przede wszystkim na silikonach, szczególnie w szamponach, włosy mogą być tak nimi oblepione, że nie trudno przeoczyć właśnie tą ich zdolność. Lekkie "skrzywianie" się po umyciu, utrzymywanie fal po na przykład warkoczu, czy deszczu to już oznaki, że możesz nie być prostowłosa.


  Z grupy osób, o którą chodzi wyżej, nie każda będzie chciała swój skręt podkreślać, dyscyplinować, czy po prostu polepszać. Ja włosięta stylizuję i odkąd to robię (i też odkąd ich kondycja się poprawia,wiadomo) przestałam  na siłę chcieć prostych, co więcej wolę siebie w pofalowanych. Udana stylizacja, według mnie, może zmienić ogólny wygląd włosów o 360 stopni i dodać im skrzydeł. Dlatego uważam, że warto przynajmniej spróbować i mocno ją polecam! O, nie mam na myśli jednak lokówek. Zapraszam dalej!:)



niedziela, 17 sierpnia 2014

Niedziela dla włosów (5) - proteiny z żółtka

Hej!
 
  Na początku włosomaniactwa oczywiście natknęłam się na pochwały pod adresem maski DIY z żółtkiem z jajka. Zauważyłam w ogóle, że Polki mocno cenią sobie "metody babć". Bardzo często można się na nie natknąć, jako przepis na piękne włosy. Stosowałam tą mieszankę wtedy dość często. Rzecz w tym, że mało się jeszcze znałam i nie bardzo pamiętam jak sprawdzały się u mnie proteiny, w takiej wersji. Nie miałam nawet porównania z innymi. Potem sposób ten porzuciłam dla gotowych produktów. Jakiś czas temu jednak zdecydowałam znowu spróbować. Jest to kolejny punkt w szukaniu najlepszej formy protein dla moich kosmyków.

  Wyjątkowo nie wychodziłam tego dnia nigdzie, po za ogrodem i mogłam na spokojnie na 8 godzin naolejować włosy. Użyłam do tego oliwy z oliwek, a pod nią poszedł aloesowy balsam Mrs. Potter's.

   Nie ma mnie w domu, a na wodę tutaj muszę ponarzekać. Działa źle i na moją skórę i na włosy. Nie wiem, jak to się dzieję, ale nie chce nic z nich zmywać. Odżywkę muszę spłukiwać dwa razy dłużej niż normalnie, a o niedomycie oleju nie trzeba się starać. Przerzuciłam się, dlatego, na mocniejszy szampon - Nivea, Long Repair. Przy okazji sprawdzę jak na mnie działają używane systematycznie. Długość za to, bez zmian, umyłam aloesowym Mrs.

   Zrobiło się trochę nie po mojej myśli, bo okazało się, że maski Alterry na wyjazd spakowałam za mało, a miodu nie ma. Dlatego, zmieszałam łyżkę jogurtu naturalnego, pół łyżeczki Alterry, żółtko. Mieszanka była za rzadka, więc dodałam dla zagęszczenia konsystencji 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej. Włosy po nałożeniu zrobiły się bardzo szorstkie, tak, że nie próbowały nawet rozplątywać się z niskiego koka. Po pół godziny przy spłukiwaniu nie było lepiej. Pomogła mi nałożona na 2 minuty odżywka do włosów cienkich, John Frieda. Znowu zrobiły się śliskie, choć rozczesywanie TT  trwało nieco dłużej niż zwykle.

  Wystylizowałam je dosłownie odrobiną, nowego zakupu, żelu Men Cien z Lidla (już dawno chciałam go kupić, a miałam wyjątkowo okazję być w Lidlu). Końcówki zabezpieczyłam jedwabiem w płynie od Green Pharmacy (recenzja). Po godzinie włosy splotłam w kitkę i położyłam się spać.

  Rano standardowo reanimacja - na zwilżone włosy dołożyłam nieco tego samego żelu.


piątek, 15 sierpnia 2014

Jedwab w płynie, Green Pharmacy

Cześć!

  Wreszcie mam chwilę czasu na to, żeby coś tutaj dodać. Do tej pory czytałam tylko wasze posty na telefonie. Wybrałam, dość sprawnie piszącą się,  recenzję nieobcego w blogosferze - jedwabiu w płynie od Green Pharmacy. Padło na niego też, ze względu na to, że mam go ze sobą na wyjeździe i mogłam zrobić mu zdjęcia. W tym miejscu przepraszam. Staram się, już teraz, fotografować produkty nowe, kiedy ich opakowania są jeszcze nienaruszone, a ten używam już na długo przed założeniem bloga.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Niedziela dla włosów (4) - zestaw koloryzujący NaturVital

Hej!
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg2wtU9L2exjYJiXSDzLqOBApS1FqYHlHavgkwb1jW-zYWt3gg7NrTyXc2qexUpvRWUTovFCEVNJt6vwNP0ifcLqztMqfhpVQfuQaobadRk7q221M7NRy-kxAxEthcVD3mubF2aCjLayvU/s1600/niedziela_dla_w_os_w.png
Dzisiejsza niedziela opiera się przede wszystkim na zestawie koloryzującym NaturVital. Pisałam o nim już parę słów w poście z nowościami (klik). Jest to dwustopniowy zabieg (szampon i maska) mający wzmocnić strukturę włosów i podkreślić ich kolor. Opiera się on na hennie i ekstrakcie z nasion słonecznika, co potwierdza skład. Kupiłam wersję do włosów czarnych (brązowej nie było), więc liczę także na przyciemnienie. Szukałam informacji o tym produkcie w internecie i jedyne na co się natknęłam to 3 opinie na wizażu - wszystkie pozytywne. Mam wrażenie, że może to być niedoceniony zestaw i mam nadzieję, że potwierdzą to efekty na moich kosmykach. Jesteście ciekawe? Czytajcie dalej:)


czwartek, 7 sierpnia 2014

Biovax, wersja do włosów suchych i zniszczonych

Hej!

Ta recenzja nie zrewolucjonizuje blogosfery, a tym bardziej internetu. Kilka lat temu można było znaleźć wiele pozytywnych opinii o maskach Wax. Sama ich używałam, jeszcze na długo przed świadomą pielęgnacją. Dzisiaj jednak napiszę o masce Biovax, do włosów suchych i zniszczonych. Dlaczego wspominam o tamtej? Niedawno dowiedziałam się, że Biovax to polski odpowiednik Waxa.

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Niedziela dla włosów (3)

Hej!

Tym razem wreszcie miała ona miejsce w tytułową niedzielę. Przede wszystkim zależało mi na wypróbowaniu nowej odżywki i po pierwszym użyciu mogę powiedzieć, że jestem zachwycona. O jaki produkt chodzi i co tak mi się spodobało? Czytajcie dalej!:)


Zaczęłam od nałożenia na włosy Isany, Oil Care Spulung i jeszcze trochę gliceryny, czyli połączenia, z którym się nie rozstaję, odkąd je odkryłam. Na to pasma dostały olej z orzechów laskowych. Zamówiłam go już dawno temu, kiedy jeszcze nie potrafiłam ocenić efektów, ale ostatnio przypomniałam sobie, że trochę mi zostało i jest genialny. Daje śliskość i dociążenie. Muszę koniecznie wypróbować inny olej z dużą zawartością kwasów omega 9, bo podejrzewam, że może być lepiej niż z tymi z przewagą omega 6. Będzie to na pewno póki co oliwa z oliwek, ze względu na cenę.

sobota, 2 sierpnia 2014

Wakacyjne zapuszczanie włosów - zmiany w planie na sierpień

Hej!



  O moim wakacyjnym planie przyspieszenia porostu pisałam tutaj. Był to początek przyłączenia do akcji. Już w aktualizacji włosowej pisałam, że widzę jego efekty. Ale minęło ponad 20 dni  i wiem, że w sierpniu będzie wyglądało to trochę inaczej.

czwartek, 31 lipca 2014

Aktualizacja włosowa, lipiec 2014r.

Hej!

Moim włosom, jak pewnie wszystkich, w lipcu dokuczały przede wszystkim upały. Kosmyki często były napuszone i szybko traciły nawilżenie. O ile w mieszkaniu wyglądały w porządku, zmieniało się to na zewnątrz. Cały miesiąc spędziłam w mieście, więc kiedy byłam poza domem, zawsze były rozpuszczone, niekoniecznie na ich korzyść. Starałam się jednak wychodząc, pamiętać o nałożeniu na nie kilku kropel oleju z pestek malin, który posiada naturalny filtr SPF.

Postawiłam na bardzo bogatą, głównie emolientową (choć równowagę zachowałam), pielęgnację. Było to olejowanie na odżywkę przed myciem i natłuszczająca maska, bądź odżywka, na minimum 30 minut, po. Kilka razy dostarczyłam im też protein, ale zawsze w towarzystwie właśnie emolientów. W ciągu ostatnich dwóch myć zaczęłam także podchodzić pomału do silikonów i pozytywnie się zdziwiłam. Albo moje włosy się zmieniły, albo kiedy, za drugim razem, stwierdziłam że ich nie lubią, nie stosowałam  odpowiedniej pielęgnacji. Jeszcze o tym napiszę.Mam zamiar w ciągu kilku dni kupić jakąś fajną odżywkę, która zawiera silikony, najlepiej te zmywalne wodą, ale niekoniecznie. Przyda mi się szczególnie, kiedy włosięta będą całe dnie na słońcu nad jeziorem, ale i nie tylko. Chyba będzie to Garnier, Oil Repair. Jeśli używałyście jej, koniecznie dajcie znać!
Po za wyżej wymienionymi problemami nie buntowały się (wyjątkiem było jedno mycie), co biorę za zasługę stosowanej pielęgnacji. Widzę też, że urosły, nie operuję liczbami w cm, ale jest to widoczne. Myślę, że wakacyjny plan przyspieszenia porostu spisuje się, mimo, że trochę musiałam go zmienić. Niecierpliwię się już na przedwrześniowe podcięcie, które będzie kolejnym krokiem do zdrowych końców. Dobrze się składa, bo pewnie po wakacjach i tak by tego potrzebowały.

To moja pierwsza aktualizacja, więc, niestety, nie mam opcji porównania zdjęcia z poprzedniego miesiąca.




wtorek, 29 lipca 2014

Złożona pielęgnacja - jak wygląda to w praktyce?

Cześć!

Napiszę o czymś co na pewno nie jest wam obce, a może się mylę? Moje włosy kochają, kiedy funduję im złożoną pielęgnację. Dlatego staram się co mycie, w miarę możliwości, dobierać produkty tak, by zachować równowagę humektantowo-emolientowo-proteinową. Świetny wpis, który objaśnił mi dużo w tej kwestii stworzyła już Gapa. Nie ma sensu powielać tego samego, ale w skrócie napiszę, że kieruję  się pokazanymi tam schematami. I mogę podpisać się pod ich słusznością dwoma rękami ( i wszystkimi włosami, oczywiście).:)

Nie ma być to jednak dziś post teoretyczny. Chciałam pokazać jak wygląda u mnie przykładowe mycie ze złożoną pielęgnacją. Opis ten zagościł też już wcześniej na blogu Michaliny.

piątek, 25 lipca 2014

Włosy pod lupą

Cześć!

Mogę powiedzieć, że dobrze znam już teorię pielęgnacji włosów. Na praktykę przekładam ją cały czas, ale chciałabym przyłożyć się jeszcze bardziej do poznawania potrzeb moich kosmyków. Dylematy ciągle rosną i szkoda, ale nie ma uniwersalnego przepisu na wszystko. Niektóre kwestie musimy przetestować na własnej głowie, bo po prostu każda może zareagować inaczej.

czwartek, 24 lipca 2014

Balsam na włosy? Czemu nie!

Hej!

Do wypróbowania tej metody zachęciła mnie Anwen. Mam ten sam balsam do ciała - Garnier, Intensywna pielęgnacja, którego używała ona, więc obawy, czy na pewno się nadaje mogłam sobie odpuścić. To moje pierwsze podejście do kremowania.

Balsam nałożyłam na włosy, głównie skupiając się na końcówkach. Po 10 minutach czułam, że bardzo się wchłonął, więc dołożyłam jeszcze trochę. Ominęłam okolice skalpu, ponieważ nie miałam pewności, jak będzie z jego zmyciem.

Po 3 godzinach skalp umyłam odbudowującym szamponem Yves Rocher, a długość aloesowym Mrs. Potter's. Przy spłukiwaniu czułam miłą "ciężkość" (mam nadzieję, że wiecie co mam na myśli). Było to jeszcze lepsze uczucie, niż po samym, wyżej wymienionym, Mrs.

Po myciu przez pół godziny, od ucha w dół, potrzymałam maskę Biovax, w wersji do włosów suchych i zniszczonych. Jako b/s użyłam odżywki odbudowującej Yves Rocher, w ilości ziarnka grochu. Nadmiar wody odsączyłam w koszulkę i rozczesałam włosięta TT. Dla odmiany,  poczekałam aż trochę podeschną i dopiero wtedy wystylizowałam je bardzo mocnym żelem z Joanny. I tu rutyna - na końcówki serum z Green Pharmacy, jeszcze nie wyschnięte włosy w koczek ślimaczek i do łóżka.

Nawet już podczas schnięcia czułam, że będą dobrze dociążone.
Następnego dnia, jak zawsze, zwilżyłam i dołożyłam mniej tego samego żelu.


wtorek, 22 lipca 2014

Wishlista i sposób na ograniczenie zakupów

Witajcie!:)

Przypomniałam sobie ostatnio o przydatnym sposobie. Czytałam o nim już dawno, na którymś z blogów. Rzecz w tym, że za każdy skończony kosmetyk do skarbonki wrzucamy 5 zł i tylko za uzbierane w ten sposób pieniądze, możemy kupić nowe zachciewajki. Mamo wiele za dużo produktów do pielęgnacji włosów i przede wszystkim zależy mi na zmniejszeniu tych zapasów, a przy okazji zaoszczędzeniu potrzebnych pieniędzy. Taki mam plan do końca września, co dalej, się zobaczy - wszystko zależy od tego, ile ubędzie z moich zgromadzeń.

Kosmetyków, które mi się marzą nie brakuje. Nie ma opcji, żebym kupiła je wszystkie od razu (nawet bym nie chciała), ale myślę, że pomału będę odhaczać je z listy.



niedziela, 20 lipca 2014

Niedziela dla włosów (2)

Hej!

Moja niedziela dla włosów działa się w sobotę, ale zdjęcie jest zrobione w niedzielę. Mam nadzieję, że to mnie usprawiedliwia!:)



Kiedy wiedziałam, że nigdzie więcej tego dnia nie wychodzę, na zmoczone włosy od ucha w dół nałożyłam odżywkę Isana, Oil Care Spülung (recenzja)  i olej Babydream dla dzieci. Zajęłam się czymś i po dwóch godzinach przypomniałam sobie, żeby nałożyć na skalp niebieską Isanę z łyżką imbiru. Zobowiązanie co do wakacyjnego planu zapuszczania odhaczone. Chociaż możliwe że skreślę z niego ten punktu, nie wiem czy nie powoduje nadmiernego wypadania.

Po kolejnej godzinie skalp umyłam szamponem odbudowującym Yves Rocher, a długość
aloesową wersją balsamu Mrs. Potter's. W tym momencie (przy rutynowych, poprzednich zabiegach) czuję, już zawsze, fajną śliskość włosów.

czwartek, 17 lipca 2014

Pomóżmy Tomkowi wygrać walkę o życie

Cześć!

Dzisiejszy post nie ma nic wspólnego z tematem bloga, ale myślę, że warto. Chodzi po prostu o udostępnienie tych informacji jak najdalej się da. Pisać od siebie dużo nie będę, przekopiuję po prostu tekst ze strony poświęconej tej sprawie na facebooku :

środa, 16 lipca 2014

ULUBIENIEC - Isana Hair Professional, Oil Care Spülung



Cześć!

Dzisiaj kilka słów o odżywce Isana Hair Professional, Oil Care Spülung. Jest to  mój ulubieniec, sprawdza się stosowana różnie i nigdy nie zawodzi. Jeśli chcecie dowiedzieć się na jej temat czegoś więcej, czytajcie dalej :)

http://wizaz.pl/kosmetyki/foto/39697_250.jpg

niedziela, 13 lipca 2014

Wakacyjne zapuszczanie włosów

Hej dziewczyny!
Zgłosiłam się do akcji "Wakacyjne zapuszczanie włosów".

Włosy zapuszczam bez przerwy. Ale w ciągu ostatniego miesiąca (wolę ścinać włosy co tydzień po 3cm, niż za jednym razem ciachnąć dużo) skróciłam je o 10 cm. Oficjalnie zaczynam od dziś i kolejne podcięcie planuje na ostatni dzień sierpnia. To bliski termin, ale chcę jak najszybciej pozbyć się wszystkich zniszczonych końców, nawet kosztem długości. Przyznaję się, mimo, że o włosy konkretnie dbam od początku tego roku to pierwszy raz, od ponad 3 lat (tragedia!) podcięłam je w marcu/kwietniu. Stwierdziłam wtedy, że wolę zdrowe, niż długie, które od połowy straszą "ogonem". Chcę też zapuścić grzywkę, która w tej chwili sięga do nosa. Mają mi w tym pomóc:


sobota, 12 lipca 2014

Niedziela dla włosów (1)

Do akcji Anwen przyłączyłam się od początku, ale teraz mam okazję, by robić o niej posty. Zapraszam więc na pierwszy z tej serii.

Zaczęłam od mojej ulubionej metody olejowania - nałożenia na zmoczone włosy od ucha w dół odżywki Isany Oil Care Spülung, a na to oleju Babydream dla dzieci. Po 3 godzinach zgodnie z moim wakacyjnym planem przyspieszenia porostu (post o nim będzie jutro) na skalp położyłam niebieską Isanę z dodatkiem łyżki imbiru. Wykorzystuję tak tę odżywkę, ponieważ w pojedynkę nie robi prawie nic. Minęło jeszcze 1,5 godziny.


Długość umyłam aloesową wersją balsamu Mrs. Potter's, a skalp szamponem odbudowującym Yves Rocher. Moim włosom akurat należały się proteiny, więc od ucha w dół nałożyłam, a górę jedynie przeciągnęłam maską Bingospa z kaszmirem i kolagenem. Po 25 minutach spłukałam ją, ale z racji, że proteiny w pojedynkę nie działają za dobrze, położyłam jeszcze na 20 minut Biovaxa wersję do suchych i zniszczonych. Rozczesałam włosy biedronkowym tangle teezerem. Całość spłukałam. Wycisnęłam w koszulkę i jako odżywki b/s użyłam odrobiny odbudowującej Yves Rocher (sposób podłapany od Kasi P.). Już tu widziałam, że skręt jest wzmocniony. Utrwaliłam go bardzo mocną wersją żelu z Joanny.


piątek, 11 lipca 2014

Hej dziewczyny (myślę, że to raczej do was będzie trafiał mój blog)!

Ten post ma na celu przywitanie się z blogosferą. Może nie dosłownie, bo wpadłam w nią już ponad pół roku temu, ale od dziś jako autorka.

Wypadałoby napisać coś o sobie, więc na imię mam Julia, mam 15 lat i po wakacjach wybieram się do liceum. Jednak przez ostatnie pół roku zdążyłam zapełnić szafkę kosmetykami do włosów i, według niektórych, oszaleć na ich punkcie. Jestem włosomaniaczką i w tym miejscu dziękuję wszystkim dziewczynom prowadzącym blogi o tej tematyce, bo, zupełnie poważnie, uratowałyście moją głowę! Z zamiarem założenia swojego nosiłam się już dawno i wreszcie się zebrałam. Potrzebuję miejsca, gdzie będę mogła zapisywać i fotografować stan swoich włosów, rezultaty przetestowanych metod i oceny używanych produktów. A przy okazji będzie mi bardzo miło jeśli będziecie miały ochotę śledzić to razem ze mną. Póki co odnośniki pod banerem nie są aktywne, ale to się zmieni gdy tylko napiszę więcej postów, a mam nadzieję, że za kilka dni pokaże wam moje włosy we włosowej historii.

Macie dla mnie jakiś rady na początek? :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...