Przychodzę z recenzją maski nawilżającej do włosów suchych i zniszczonych, z granatem i aloesem, od Alterry, pewnie dobrze znanej większości z Was, choćby z widzenia, z półek Rossmanna . Na moich włosach jest to dość specyficzny produkt, dlatego zapraszam dalej.
wtorek, 11 listopada 2014
Alterra, maska z granatem i aloesem - maska idealna, ale?
Cześć!
Przychodzę z recenzją maski nawilżającej do włosów suchych i zniszczonych, z granatem i aloesem, od Alterry, pewnie dobrze znanej większości z Was, choćby z widzenia, z półek Rossmanna . Na moich włosach jest to dość specyficzny produkt, dlatego zapraszam dalej.
Przychodzę z recenzją maski nawilżającej do włosów suchych i zniszczonych, z granatem i aloesem, od Alterry, pewnie dobrze znanej większości z Was, choćby z widzenia, z półek Rossmanna . Na moich włosach jest to dość specyficzny produkt, dlatego zapraszam dalej.
niedziela, 9 listopada 2014
Niedziela dla włosów (12) - ostatnia próba z aloesem.
Cześć!
Pomyślałam o tym, żeby trochę uporządkować sposób pisania włosowych niedziel. Dajcie znać, czy taka ich forma jest bardziej przejrzysta.
Oto co robiłam:
1. Wcierka
Na około 6 godzin przed myciem zaaplikowałam na skalp Jantar, połączyłam to z krótkim masażem podróbką TT.
2.Olejowanie
Zaraz po wcierce zmoczyłam włosy przy pomocy butelki z dyfuzorem, podzieliłam je na 2 części i na każdą nałożyłam maskę Isana z olejem arganowym i oliwę z oliwek.
3.Mycie
Skalp umyłam wzmacniającym Garnier Fructis, siła i blask 2w1 (pachnie pięknie!), tak się złożyło, że będę mogła go przez jakiś czas poużywać, a ma to czego szukam w szamponie, który chcę kupić po skończeniu obecnego - silne detergenty i brak silikonów. Długość za to za pierwszym razem maską Serical, Crema al Latte, a za drugim też maską - BingoSpa z kaszmirem i kolagenem (testuję jak się sprawdza taka kombinacja, z dodatkowymi proteinami).
4.Odżywianie
Zaczęłam od dosłownie nałożenia i spłukania, w małej ilości, do wysokości uszu odżywki odbudowującej Yves Rocher. Następnie już niżej nałożyłam na jakieś 15 minut znów BingoSpa z kaszmirem i kolagenem. Chciałam ją wzbogacić gliceryną, ale mi się zapomniało. Na koniec rozprowadziłam maskę granatową z Alterry z dodatkiem oliwy z oliwek na 20 minut.
5. Stylizacja
Włosy rozczesałam Tanglee Tezerem, po nim grzebieniem z The Body Shop i rozprowadziłam trochę żelu Cien. Jeszcze mokre splotłam w kucyk i nawijałam (post o metodzie) w połączeniu z ugniataniem, dla silniejszego skrętu.
6.Zabezpieczenie końców
W międzyczasie na końce nałożyłam kroplę oleju z pestek śliwek i jedwabiu w płynie, Green Pharmacy.
Następnego dnia włosy wyglądały tak:
Pomyślałam o tym, żeby trochę uporządkować sposób pisania włosowych niedziel. Dajcie znać, czy taka ich forma jest bardziej przejrzysta.
Oto co robiłam:
1. Wcierka
Na około 6 godzin przed myciem zaaplikowałam na skalp Jantar, połączyłam to z krótkim masażem podróbką TT.
2.Olejowanie
Zaraz po wcierce zmoczyłam włosy przy pomocy butelki z dyfuzorem, podzieliłam je na 2 części i na każdą nałożyłam maskę Isana z olejem arganowym i oliwę z oliwek.
3.Mycie
Skalp umyłam wzmacniającym Garnier Fructis, siła i blask 2w1 (pachnie pięknie!), tak się złożyło, że będę mogła go przez jakiś czas poużywać, a ma to czego szukam w szamponie, który chcę kupić po skończeniu obecnego - silne detergenty i brak silikonów. Długość za to za pierwszym razem maską Serical, Crema al Latte, a za drugim też maską - BingoSpa z kaszmirem i kolagenem (testuję jak się sprawdza taka kombinacja, z dodatkowymi proteinami).
4.Odżywianie
Zaczęłam od dosłownie nałożenia i spłukania, w małej ilości, do wysokości uszu odżywki odbudowującej Yves Rocher. Następnie już niżej nałożyłam na jakieś 15 minut znów BingoSpa z kaszmirem i kolagenem. Chciałam ją wzbogacić gliceryną, ale mi się zapomniało. Na koniec rozprowadziłam maskę granatową z Alterry z dodatkiem oliwy z oliwek na 20 minut.
5. Stylizacja
Włosy rozczesałam Tanglee Tezerem, po nim grzebieniem z The Body Shop i rozprowadziłam trochę żelu Cien. Jeszcze mokre splotłam w kucyk i nawijałam (post o metodzie) w połączeniu z ugniataniem, dla silniejszego skrętu.
6.Zabezpieczenie końców
W międzyczasie na końce nałożyłam kroplę oleju z pestek śliwek i jedwabiu w płynie, Green Pharmacy.
Następnego dnia włosy wyglądały tak:
piątek, 7 listopada 2014
Aktualizacja włosowa - październik, 2014r.
Hej!
Dzisiaj, jak ostatnio, połączenie aktualizacji z podsumowaniem kolejnego miesiąca zapuszczania z Eter. Miałam ją napisaną już na pierwszego, ale nie mogłam zrobić nadającego się zdjęcia, przez to, że kiedy wracam do domu jest już po prostu za ciemno na dworze, a i to dodane mogłoby być lepsze i trochę psuje porównanie, ale nie chciałam odkładać tego jeszcze dłużej.
Dzisiaj, jak ostatnio, połączenie aktualizacji z podsumowaniem kolejnego miesiąca zapuszczania z Eter. Miałam ją napisaną już na pierwszego, ale nie mogłam zrobić nadającego się zdjęcia, przez to, że kiedy wracam do domu jest już po prostu za ciemno na dworze, a i to dodane mogłoby być lepsze i trochę psuje porównanie, ale nie chciałam odkładać tego jeszcze dłużej.
czwartek, 30 października 2014
Płukanka kawowa - przyciemnienie warte szorstkości?
Cześć!
Od dawna chciałabym przyciemnić swoje włosy. Nie mam na myśli czerni, ale chłodny ciemny brąz. Taki efekt udało mi się uzyskać czarną wersją zestawu koloryzującego, NaturVital, ale, niestety, nie utrzymał się on długo. Myślałam też o hennie, ale póki co odpuszczę ją sobie. Miałam więc nadzieję, że pomoże mi w tym płukanka kawowa, którą mogłabym, o ile coś by z tego wyszło wykonywać często dla utrzymania barwy. Zbierałam się długo (jak z reguły do pomysłu płukanek), aż w końcu przetestowałam.
Od dawna chciałabym przyciemnić swoje włosy. Nie mam na myśli czerni, ale chłodny ciemny brąz. Taki efekt udało mi się uzyskać czarną wersją zestawu koloryzującego, NaturVital, ale, niestety, nie utrzymał się on długo. Myślałam też o hennie, ale póki co odpuszczę ją sobie. Miałam więc nadzieję, że pomoże mi w tym płukanka kawowa, którą mogłabym, o ile coś by z tego wyszło wykonywać często dla utrzymania barwy. Zbierałam się długo (jak z reguły do pomysłu płukanek), aż w końcu przetestowałam.
wtorek, 28 października 2014
Bardzo udana niedziela dla włosów (11) - złożona pielęgnacja.
Cześć!
Po tym czasie skalp umyłam szamponem Alterra z papają i bambusem, a długość maską Sericall, Crema al Latte.
W ramach odżywiania najpierw na dosłownie dwie minuty, powyżej ucha, nałożyłam Biovax do włosów suchych i zniszczonych, następnie na dwadzieścia minut, już poniżej, maskę BingoSpa z kaszmirem i kolagenem, do której dodałam pięć kropel gliceryny, a na koniec na pół godziny czarną marokańską maskę, Planeta Organica. Dwa ostatnie produkty trzymałam pod foliowym czepkiem, do czego ostatnio znowu powróciłam. Zrezygnowałam na jakiś czas z nakładania na moment po myciu odżywki Garnier, Oleo Repair. Silikony, mimo wszystko, obniżały mój skręt, a tego mocno nie chcę. Dalej będę jej używać, bo działanie uważam za bardzo dobre, ale ograniczę się do robienia tego co kilka myć.
Kosmyki odsączyłam z wody w koszulkę, rozczesałam Tanglee Tezerem, a końcówki zabezpieczyłam kroplą oleju z pestek śliwek. Dalej rozprowadziłam małą ilość żelu Cien, pozostawiłam je na dziesięć minut, splotłam w kucyk i ponawijałam (moja metoda, klik).
Wszystko miało miejsce wieczorem, a tak wyglądały następnego dnia, koło godziny 17, kiedy po szkole jeszcze trochę pochodziłam w kucyku, kilka razy nawijając go, dla wygładzenia i lepszego skrętu:
Chciałabym pisać więcej, bo jest więcej do napisania, niż,
najczęściej pojawiające się, niedziele dla włosów, ale mam wiele zajęć
do ułożenia. Staram się jednak, by nie pojawiały się one zaraz obok
siebie, choć tworzy się je najszybciej, mam jednak nadzieję, że nie jest
tragicznie i zapraszam na kolejną.
Niedzielę zaczęłam od nałożenia na całe włosy na cztery godziny maski z olejem arganowym od Isany, a na nią oliwy z oliwek. Skończyłam moją ulubioną odżywkę pod olej też Isany, Hair Professional, Oil Care Spulung. Niestety, wycofali ją ze sprzedaży, a moją uwagę zwróciła ta, którą chciałam kupić już wcześniej, ale dopiero teraz zauważyłam, że jej skład nadaję się też pod olej. Po tym czasie skalp umyłam szamponem Alterra z papają i bambusem, a długość maską Sericall, Crema al Latte.
W ramach odżywiania najpierw na dosłownie dwie minuty, powyżej ucha, nałożyłam Biovax do włosów suchych i zniszczonych, następnie na dwadzieścia minut, już poniżej, maskę BingoSpa z kaszmirem i kolagenem, do której dodałam pięć kropel gliceryny, a na koniec na pół godziny czarną marokańską maskę, Planeta Organica. Dwa ostatnie produkty trzymałam pod foliowym czepkiem, do czego ostatnio znowu powróciłam. Zrezygnowałam na jakiś czas z nakładania na moment po myciu odżywki Garnier, Oleo Repair. Silikony, mimo wszystko, obniżały mój skręt, a tego mocno nie chcę. Dalej będę jej używać, bo działanie uważam za bardzo dobre, ale ograniczę się do robienia tego co kilka myć.
Kosmyki odsączyłam z wody w koszulkę, rozczesałam Tanglee Tezerem, a końcówki zabezpieczyłam kroplą oleju z pestek śliwek. Dalej rozprowadziłam małą ilość żelu Cien, pozostawiłam je na dziesięć minut, splotłam w kucyk i ponawijałam (moja metoda, klik).
Wszystko miało miejsce wieczorem, a tak wyglądały następnego dnia, koło godziny 17, kiedy po szkole jeszcze trochę pochodziłam w kucyku, kilka razy nawijając go, dla wygładzenia i lepszego skrętu:
czwartek, 23 października 2014
Jak przywróciłam górze włosów realny - zdrowy wygląd?
Hej!
Nie raz, a przede wszystkim we wrześniowej aktualizacji włosowej skarżyłam się na to, że górne partie moich włosów (od ramion w górę) wyglądają gorzej od długości. To nielogiczne, skoro są one najzdrowsze, a co więcej myślę, że mają mniejszą porowatość, choćby dlatego, że bez przeszkód czeszę je na sucho, czego nie mogę powiedzieć o reszcie. Całość fryzury traciła na wyglądzie właśnie przez spuszenie i masę potęgujących je, odstających we wszystkie strony babyhair na górze, które zwracały na siebie uwagę. Tym bardziej rzucało się to w oczy, że są to kosmyki okalające twarz.
Nie było tak zawsze. Problem pojawił się góra 3 miesiące temu. Od początku tego roku, czyli rozpoczęcia świadomej pielęgnacji używam do mycia skalpu szamponów ze średnio silnymi detergentami i długości odżywki z takimi właściwościami. Przestawienie się na nie było bardzo dobrą decyzją (łagodne okazały się zbyt słabo oczyszczające), za to jedno mycie (zamiast standardowych dwóch) średnimi było idealne. Robiłam więc tak, a włosy od początku objęte włosomaniactwem rosły i robiły się coraz dłuższe. Po miesiącach zauważyłam, że świeże są nie do końca domyte, bez objętości i typowej lekkości. Niewiele się zastanawiając zaczęłam olejować kosmyki od ramion w dół. Po krótkim czasie pierwszy problem zamienił się na drugi, opisany wyżej. Partie mimo, że najzdrowsze nie dawały rady z samym szamponem. Właściwie ignorowałam to do czasu kupienia szamponu Alterra z kofeiną i biotyną (cała recenzja), który ma glicerynę na 3 miejscu w składzie. Wtedy przy nadmiarze humektantów wyglądały naprawdę źle. Produkt odstawiłam, ale zaczęło to zwracać moją uwagę i denerwować.
Nie raz, a przede wszystkim we wrześniowej aktualizacji włosowej skarżyłam się na to, że górne partie moich włosów (od ramion w górę) wyglądają gorzej od długości. To nielogiczne, skoro są one najzdrowsze, a co więcej myślę, że mają mniejszą porowatość, choćby dlatego, że bez przeszkód czeszę je na sucho, czego nie mogę powiedzieć o reszcie. Całość fryzury traciła na wyglądzie właśnie przez spuszenie i masę potęgujących je, odstających we wszystkie strony babyhair na górze, które zwracały na siebie uwagę. Tym bardziej rzucało się to w oczy, że są to kosmyki okalające twarz.
Nie było tak zawsze. Problem pojawił się góra 3 miesiące temu. Od początku tego roku, czyli rozpoczęcia świadomej pielęgnacji używam do mycia skalpu szamponów ze średnio silnymi detergentami i długości odżywki z takimi właściwościami. Przestawienie się na nie było bardzo dobrą decyzją (łagodne okazały się zbyt słabo oczyszczające), za to jedno mycie (zamiast standardowych dwóch) średnimi było idealne. Robiłam więc tak, a włosy od początku objęte włosomaniactwem rosły i robiły się coraz dłuższe. Po miesiącach zauważyłam, że świeże są nie do końca domyte, bez objętości i typowej lekkości. Niewiele się zastanawiając zaczęłam olejować kosmyki od ramion w dół. Po krótkim czasie pierwszy problem zamienił się na drugi, opisany wyżej. Partie mimo, że najzdrowsze nie dawały rady z samym szamponem. Właściwie ignorowałam to do czasu kupienia szamponu Alterra z kofeiną i biotyną (cała recenzja), który ma glicerynę na 3 miejscu w składzie. Wtedy przy nadmiarze humektantów wyglądały naprawdę źle. Produkt odstawiłam, ale zaczęło to zwracać moją uwagę i denerwować.
piątek, 17 października 2014
Piramida pielęgnacji włosów
Hej!
Ostatnio jedna z Was zapytała mnie w komentarzu (właściwie dziękuję!), czy nie zrobiłabym postu z piramidą pielęgnacji moich włosów, ponieważ czyta niedziele dla włosów, ale nie do końca wie, jak uporządkować wszystkie zabiegi. Pomysł stworzenia miałam już dawno, ale najprawdopodobniej, gdyby nie ta wiadomość, odsuwałabym go jeszcze długo w czasie. Myślę, że to przydatna sprawa, żeby za jakiś czas wrócić i porównać, jak zmieniła się pięlęgnacja i czy włosy wymagają więcej/mniej uwagi.
Starałam się rozpisać to jak najlepiej, żebym nie tylko ja mogła na tym skorzystać.
Ostatnio jedna z Was zapytała mnie w komentarzu (właściwie dziękuję!), czy nie zrobiłabym postu z piramidą pielęgnacji moich włosów, ponieważ czyta niedziele dla włosów, ale nie do końca wie, jak uporządkować wszystkie zabiegi. Pomysł stworzenia miałam już dawno, ale najprawdopodobniej, gdyby nie ta wiadomość, odsuwałabym go jeszcze długo w czasie. Myślę, że to przydatna sprawa, żeby za jakiś czas wrócić i porównać, jak zmieniła się pięlęgnacja i czy włosy wymagają więcej/mniej uwagi.
Starałam się rozpisać to jak najlepiej, żebym nie tylko ja mogła na tym skorzystać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







