poniedziałek, 29 września 2014

Niedziela dla włosów (9) - maska do włosów brązowych, Marion

Cześć!

  Znowu nie było mnie tydzień, ale musicie mi wierzyć, że to się zmieni. Sama nie lubię takiego nieregularnego pisania, więc nie ma innej opcji :)

   Dziewiątą niedzielę ominęło olejowanie, na rzecz mycia włosów szamponem Barwa z czarną rzepą.  Podobno warto nakładać olej, nawet przed nim, ale ja zwyczajnie mam ochotę sobie wtedy odpuścić. Zwłaszcza, że naprawdę rzadko kiedy pomijam ten punkt, a jeśli oczyszczam pasma to chcę je oczyścić dokładnie. O dziwo, wcale im to nie przeszkadza (nawet wręcz przeciwnie), dlatego zastanawiam się, czy nie robić tego częściej, lub nie kupić szamponu z mocniejszymi detergentami. Jestem bliżej drugiej opcji, bo widzę, że włosy w rejonach blisko skóry głowy zachowują się, jakby miały niższą porowatość, niż reszta.
  Już po myciu na pół godziny nałożyłam pod czepek maskę BingoSpa - kaszmir i kolagen z kilkoma kroplami gliceryny. Spłukałam i na tyle samo czasu, też pod czepkiem zostawiłam maskę do włosów brązowych Marion (którą dostałam od Eter ;*, a o której zrobię na pewno osobną recenzję, nie będę więc w tej chwili rozpisywać się, co do wrażeń)z dolewką oliwy z oliwek. Na koniec, na moment standardowo odżywka Garnier, Oleo Repair.
  Włosy rozczesałam Tangle Teezerem, końcówki zabezpieczyłam jedwabiem w płynie od Green Pharmacy i rozprowadziłam (nie ugniatając) niewielką ilość żelu Cien. Kiedy pasma już trochę podeschły, splotłam kucyk, ponawijałam według mojego sposobu (post o nim, klik) i poszłam spać.

niedziela, 21 września 2014

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW (8)

Cześć!

  Nie dodawałam nic przez ponad tydzień, dlatego że w czasie, przeznaczonym dla bloga, tworzyłam jego nowy wygląd. Od razu więc spytam, co o nim sądzicie?

  Dzisiejsza niedziela dla włosów jest, niestety, dość zwyczajna, ale nie zawsze potrzeba cudów, wystarczy zestaw sprawdzonych produktów. Mam nadzieję, że widać to na zdjęciu. Zaczęłam od naolejowania włosów na cztery godziny oliwą z oliwek, pod którą położyłam jeszcze odżywkę Isana, Oil Care Spulung.
  Po tym czasie skalp umyłam szamponem Alterra, Papaja i Bambus, a długość maską Serical, Crema al Latte.
  Następnie na pół godziny nałożyłam odbudowującą odżywkę Yves Rocher, którą wzbogaciłam oliwą z oliwek (ostatnio miałam problem ze zbyt lekkimi włosami i na dosłownie moment Garnier, Oleo Repair.
  Kosmyki odsączyłam w koszulkę, rozczesałam Tanglee Tezerem , końcówki zabezpieczyłam jedwabiem w płynie od Green Pharmacy i niestandardowo, podsuszyłam lekko chłodnym nawiewem suszarki, skupiając się przede wszystkim na pasmach blisko skóry głowy. Po jakichś czterech latach postanowiłam sprawdzić, czy nie warto jednak zacząć suszyć włosów. Później już tylko splotłam kucyk i ponawijałam moim dość nowym sposobem (klik).


niedziela, 14 września 2014

JAK ZREGENEROWAĆ WŁOSY PO WAKACJACH? W PIĘCIU KROKACH.

Hej!

  Co prawda w tym roku szczególnie dokuczliwe dla włosów lato, miało miejsce w lipcu, razem z rekordowymi upałami. Jednak, na regenerację nigdy nie za późno. Podczas wakacji kąpałaś się w morzu? Leżałaś na plaży? Wędrowałaś po górach? Odpoczywałaś w ogrodzie? Czy po prostu spotykałaś się ze znajomymi? Bez względu na to, ile razy na powyższe pytania odpowiedź brzmiała tak, a także bez względu na to, czy włosy miały kontakt ze słoną wodą, piaskiem lub ciasnymi upięciami: bez wątpienia były wystawione na działanie promieni słonecznych. A już one, same w sobie, choć większość cieszą, są w stanie osłabić kosmyki. Stworzyłam więc pięć kroków do przywrócenia im zdrowego wyglądu po wakacjach:

środa, 10 września 2014

Inny skręt bez działania wysokiej temperatury? Czyli o "nowym" sposobie.

Hej!

  Napisanie tego postu zapowiedziałam już dawno. Potem jednak straciłam trochę zapału, kiedy zaczęłyście oczekiwać go w komentarzach. Poczułam presję, że właściwie to nie odkryłam nic nowego i nie mam co pokazywać. Mimo to, u mnie to dość duża zmiana, więc może i którejś z Was będzie odpowiadać.
 
  Odkąd tylko odkryłam stylizację (o, nie mówię tu o latach walki z prostownicą, ale o tej nieszkodliwej, w moim przypadku, z użyciem żelu) jestem zdania, że potrafi ona o 180 stopni odmienić wygląd włosów i zdecydowanie dodać im skrzydeł. Przez okres włosomaniactwa wypróbowałam więc dużo wariantów - harmonijkowanie, plunking, ugniatanie, "grabka", żele sklepowe, żel z siemienia lnianego, ich mieszanki, rozczesywanie, nierozczesywanie, kosmyki podsuszone, ociekające wodą, splatanie w warkocze, koki, czy na opaskę i drugie tyle opcji przy reanimacji.
  Nowy sposób na skręt odkryłam zupełnie przypadkiem. Po pewnym myciu myślałam, że włosy dostały za mało emolientów oraz za dużo protein, a następnego dnia będą szorstkie i nieuporządkowane. Dlatego, kiedy były w połowie suche (już po stylizacji żelem) i związane w kucyk, zaczęłam (z myślą wygładzenia) nawijać go wokół własnej osi na palec, jak do splecenia koka ślimaka. Bez żadnego spinania, po prostu co jakiś czas zawijałam. Kosmyki przez żel i wodę zachowywały nadany im kształt.

Trochę babyhair załapało się do zdjęcia.

Sierpniowa aktualizacja włosów.

  Hej!

 Włosy w sierpniu miały się dobrze, a momentami nawet bardzo dobrze. Mogłabym spokojnie tak napisać, pomijając półtora tygodnia na wyjeździe, gdzie były skazane na szampon z ciężkim silikonem wysoko w składzie oraz niezbyt lubianą i drugą - silikonową odżywkę. Na szczęście po oczyszczeniu i wynagrodzeniu im tego było jeszcze lepiej (możecie zobaczyć tutaj, klik). Dlaczego? Przypuszczam, że spowodowała to oliwa z oliwek, którą nakładałam przed myciem w tym nie najlepszym czasie. Działała swoje, ale kosmyki były oblepione i nie było tego widać.
  W tym miesiącu właściwie sporo się zmieniło, jeśli o nie chodzi. Raz, że przerzuciłam się na oleje z przewagą kwasów omega 9, zamiast 6. A dwa to nowy sposób, a właściwie dodatek do rutyny, na uzyskanie innego, niż do tej pory, skrętu. Uważam, że włosy wyglądają w takiej odsłonie o wiele korzystniej. Już dawno pisałam, że zrobię post na ten temat, ale chcę być pewna, że opisuję najlepszą wersję tej metody. Po za tym, na następny dzień po zakończeniu wakacyjnej akcji zapuszczania (podsumowanie), podczas której, w wielkim skrócie, w 40 dni zapuściłam 3 centymetry, tyle też obcięłam. I zaczęłam wreszcie zapuszczać dla zapuszczania i obcinać zniszczenia wolniej!:)
  Sierpień nie był już taki upalny, na czym włosy na pewno skorzystały i szczególnie kiedy byłam po za moim miastem, nie były narażone jakoś specjalnie na działanie promieni słonecznych, co bałam się, że może je wysuszyć, a co gorsza, rozjaśnić. Ogólnie jednak ich stan na koniec miesiąca, a właściwie początek następnego, oceniam na duży plus, w porównaniu z poprzednim. Na to, co się działo po drodze nic nie poradzę, ale ich stan znacząco się poprawił, zarówno ze względu na zmiany, jak i na skrócenie oraz po prostu dbanie. Pielęgnacja ciągle opierała się głównie na emolientach, choć humektantów było więcej, niż w lipcu.

Mam już porównanie:

http://2.bp.blogspot.com/-ErTKKcaTSe0/U9qDJ_NqBrI/AAAAAAAAAG8/eKP5Nh361sE/s1600/Obraz.jpg
Sierpień/Lipiec

poniedziałek, 8 września 2014

Niedziela dla włosów (7) - powrót do wzbogacania masek.

Hej!

  Ostatnio doszłam do wniosku, że już dawno temu znalazłam kilka sposobów, które się u mnie sprawdzają, ale przestałam z nich korzystać. Właściwie nie wiem dlaczego. Mam na myśli przede wszystkim dodawanie półproduktów do masek, więc albo wygrało lenistwo, albo przekonanie, że nic one nie zmieniają (moja bzdura, przecież zmieniają). Dlatego już dzisiaj wprowadziłam do pielęgnacji kolejny ze starych-nowych punktów.

  Niedzielę dla włosów zaczęłam dość standardowo - od zwilżenia ich, nałożenia odżywki Isana Professional, Oil Spulung, a na to na 3 godziny oliwy z oliwek.

  Dalej w kolejności umyłam włosy. Na długości zrobiłam to maską Serical, Kalos, Crema al Latte Wymieniłam aloesowego Potter'sa, nie wiem jak to się stało, ale dopiero pod koniec drugiego opakowania uświadomiłam sobie, że zawiera aloes, jakby nazwa przecież wcale tego nie sugerowała. O tym, że moje włosy z aloesem się nie lubią, wiedziałam, jednak nie odczułam jego obecności w balsamie myjąc nim tylko długość. Stało się to dopiero, kiedy na wyjeździe nie miałam nic innego i używałam go jako produkt d/s. Teoretycznie, mogłabym nic nie zmieniać, skoro nie było negatywnych skutków, ale myślę, że nie wiedziałam, że może być lepiej. Póki co zobaczę jak sprawdza się mleczny "Kalos" i ewentualnie kupię coś innego z tym przeznaczeniem. Na skalpie wykonałam peeling, a było to połączenie łyżki cukru z szamponem Alterra z biotyną i kofeiną.

  Moje kosmyki potrzebowały już protein. Miałam więcej czasu, więc mogłam zagwarantować im to co działa na nich najlepiej, czyli właśnie proteiny, ale w złożonej pielęgnacji. Najpierw nałożyłam na, co prawda, piętnaście minut, ale pod czepkiem, BingoSpa z kaszmirem i kolagenu. Spłukałam ją i na czterdzieści minut rozprowadziłam emolientową maskę Alterra z granatem z łyżką miodu płynnego (właśnie go miałam na myśli na początku wpisu). Już na koniec nałożyłam i od razu spłukałam odżywkę Garnier, Oleo Repair.

  Włosy rozczesałam TT, wystylizowałam żelem Cien a końcówki zabezpieczyłam jedwabiem w płynie Green Pharmacy (recenzja). Prawie wyschnięte splotłam w kucyk i poszłam spać.
 



czwartek, 4 września 2014

Olej z orzecha laskowego. Jak oceniam mój pierwszy olej z przewagą kwasów omega 9?

Cześć!

  Olej z orzecha laskowego trafił do mnie jeszcze w styczniu, czyli przy początkach włosomaniactwa. Byłam wtedy na etapie "szału": wszystko co tanie i łatwo dostępne równa się gorsze. Też Was to dotknęło? I zamiast zacząć od testowania tego co mam pod ręką, rzucałam się od razu na głęboką wodę. Moja wiedza w tej kwestii w tamtym czasie ograniczała się do faktu, że włosy o wysokiej/średniej porowatości powinny polubić oleje z przewagą kwasów omega 6 i 9. Znalazłam więc tabelę objaśniającą, które do takich należą. Dalej był to tylko i wyłącznie strzał spośród oferty sklepu Zrób Sobie Krem. Używałam go wtedy, ale nie oceniałam dokładnie działania. Zresztą trudno by mi było to zrobić używając praktycznie samych nowych, dla mnie, produktów. Jakiś czas temu przypomniałam sobie, że mam jeszcze trochę schowane w szafce i spróbowałam po raz drugi. Czy prawie przypadkowy wybór okazał się idealny? Sprawdźcie dalej.


Moje opakowanie nie nadaje się do pokazania, wrzucam za to orzechy laskowe z grafiki google.

wtorek, 2 września 2014

Akcja zapuszczania u Eter - mój plan przyspieszenia porostu.

Hej!
  W ostatnim poście pisałam, że ścięłam już najbardziej zauważalną część zniszczonych włosów i kończę zapuszczanie, w celu podcięcia kolejnych centymetrów. Od teraz robię to dla długości! Nic nie daje mi takiej pozytywnej presji, jak publiczne postanowienie, o czym przekonałam się już ostatnio. Dlatego właśnie przyłączyłam się do akcji organizowanej przez Eter (:-*) " Zapuszczaj wytrwale, niechaj centymetry przybywają w chwale".



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...